piątek, 14 września 2018

Czy Kościół będzie zabrany z ziemi przed wielkim uciskiem?

Pytanie jednej z naszych czytelniczek: W Objawieniu jest podane, że Jezus przyjdzie z Kościołem, jeśli tak to w jakim celu przyjdzie z Kościołem? Czy Kościół będzie zabrany z ziemi przed wielkim uciskiem?

Kiedy Pan Jezus wstępował do nieba, aniołowie wypowiedzieli słowa pełne nadziei dla wszystkich obserwatorów tego wydarzenia:

Uporczywie wpatrywali się w niebo, gdy On odchodził. Wtedy stanęli przy nich dwaj mężczyźni ubrani na biało i powiedzieli: „Galilejczycy, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Jezus został wzięty spomiędzy was do nieba, ale przyjdzie tak samo, jak Go widzieliście idącego do nieba”. (Dzieje 1, 10-11)

Są to słowa nadziei i pociechy dla wszystkich cierpiących i doświadczających niesprawiedliwości w tym świecie. Możemy mieć bowiem pewność, że Pan Jezus powróci i zaprowadzi Boży ład i porządek.

Niestety nie wiemy, kiedy nastąpi ten powrót. Wszelkie spekulacje kończyły się, kończą i będą się kończyć zupełnym fiaskiem:

Odpowiedział im: „Nie możecie znać czasu ani chwili, które zastrzegł sobie Ojciec. (Dzieje 1,7)

Nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieć, kiedy Pan Jezus powróci. Choć jednak nie wyczytamy z Pisma Świętego, kiedy powróci Pan Jezus Chrystus, to jednak możemy poznać to, co zostało nam w Biblii objawione o powrocie Pana i wydarzeniach, które temu powrotowi będą towarzyszyć.

W pierwszej kolejności Pan Jezus wzywa nas do czujności. Skoro bowiem nie znamy daty powrotu Pana Jezusa, musimy być przygotowani na Jego przyjście zawsze:

Dlatego czuwajcie, bo nie wiecie, którego dnia przyjdzie wasz Pan! Zważcie na to, że gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy przyjdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby mu włamać się do swego domu. Dlatego też i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, kiedy się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie. (Mateusza 24,42-44)

Oczekując na przyjście Pana Jezusa nie mamy co liczyć na to, że stan ludzkości ulegnie w tym czasie poprawie. Przeciwnie, Pan Jezus zapewnił nas, że z biegiem czasu upadek moralny ludzi się pogłębi. Upadek ten będzie się wyrażał między innymi w rozkładzie życia społecznego, religijnego i politycznego:

A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: „Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twojego przybycia i końca świata?”. Jezus im odpowiedział: „Uważajcie, żeby was ktoś nie oszukał. Wielu bowiem przyjdzie w moim imieniu, mówiąc: «Ja jestem Chrystusem». I oszukają wielu. Gdy usłyszycie o wojnach i dotrą do was wieści z wojen, uważajcie! Nie dajcie się tym zastraszyć. Musi się bowiem to wydarzyć, ale to jeszcze nie koniec. Naród wystąpi przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Nastanie głód i w różnych miejscach będą trzęsienia ziemi. Ale to będzie dopiero początek udręki. Będą was uciskać i zabijać. Z powodu mojego imienia będą was nienawidzić we wszystkich narodach. Wielu się wtedy załamie. Będą na siebie donosić i zapanuje nienawiść. Pojawi się też wielu fałszywych proroków, którzy niejednego zwiodą. Ponieważ spotęguje się nieprawość, w wielu osłabnie miłość. Lecz ten, kto wytrwa do końca, będzie zbawiony. A Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi na świadectwo dla wszystkich narodów. I wtedy nastąpi koniec. (Mateusza 24,3-14)

Kulminacyjnym momentem owego kryzysu będzie nastanie niejakiego antychrysta, zwanego w Piśmie również niegodziwcem, który dopełni spustoszenia w sferze religijnej, obyczajowej i społecznej:

Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aż do czasu, w którym się objawi. Tajemnica nieprawości już bowiem działa. Wystarczy, że ustąpi ten, co powstrzymuje jej działanie, a objawi się niegodziwiec, którego Pan Jezus zniszczy tchnieniem swoich ust i zgładzi majestatem swego przyjścia. A przyjście niegodziwca będzie jak działanie szatana w całej mocy wśród znaków i fałszywych cudów. Zwiedzie on wszelką nieuczciwością tych, którzy są na drodze do zagłady, ponieważ nie umiłowali prawdy prowadzącej do zbawienia. Dlatego Bóg pozwoli, aby zostali oni oszukani i uwierzyli kłamstwu. I tak będą osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz woleli postępować nieuczciwie. (2 Tesaloniczan 2,6-12)

Zamęt i cierpienie, jakiego dozna w tym czasie ludzkość nie może być porównana do żadnego wydarzenia z przeszłości. Dlatego okres ten będzie nazywany wielkim uciskiem. Okres ten nie będzie trwał jednak wiecznie. Pan Jezus powróci, pokona antychrysta, wymierzy sprawiedliwość bezbożnym i ustanowi Królestwo, czyli przestrzeń, w której obowiązuje Boży ład i porządek:

Wówczas ujrzałem niebo otwarte: Oto biały koń! Jego Jeździec nazywa się Wierny i Prawdziwy, On sądzi i walczy sprawiedliwie. Oczy Jego płoną jak ogień, a na głowie ma liczne diademy oraz wypisane imię, którego nie zna nikt poza Nim. Ubrany jest w szatę zabarwioną krwią i na imię ma „Słowo Boga”. A towarzyszy Mu wojsko niebieskie na białych koniach, ubrane w biały, czysty bisior. Z Jego ust wychodzi ostry miecz, aby pobił nim narody. On sam będzie je pasł laską żelazną. On też wyciśnie w tłoczni wino zapalczywego gniewu Boga Wszechmocnego. Na Jego szacie i biodrze jest wypisane imię „Król królów i Pan panów!”. (Apokalipsa 19,11-16)

W XIX wieku nastąpił prawdziwy wysyp różnych sekt i odłamów chrześcijaństwa. Jednym z przywódców tych nowych ruchów religijnych był niejaki Edward Irving, wykluczony za herezję duchowny Kościoła prezbiteriańskiego. Zafascynował się on proroctwem wygłoszonym przez młodą dziewczynę, członkinię jego sekty, Margaret McDonanald. Swoje późniejsze przemyślenia zawarł w artykule opublikowanym w roku 1830. Jakiś czas później naukę Irvinga przejął i rozwinął John Nelson Darby. Od tego czasu naukę Irvinga zwie się pretrybulacjonizmem lub darbyzmem.

Upraszczając sprawę, pretrybulacjonizm zakłada, że Kościół zostanie zabrany z Ziemi przed, a nie po, wielkim uciskiem. Akt ten dokona się w formie sekretnego pochwycenia. Pretrybulacjoniści uzasadniają swoje poglądy odwołując się do następujących argumentów z Pisma Świętego:

Pierwszym fragmentem są słowa Pana Jezusa, które wypowiedział On do Kościoła w Filadelfii:

Ponieważ wytrwale strzegłeś mojego słowa, Ja też będę cię strzegł w godzinie próby, która dosięgnie całą ludzkość i wypróbuje mieszkańców ziemi. (Apokalipsa 3,10)

Zdaniem darbystów, fragment ten zapewnia chrześcijan o uchronieniu ich przed próbą. Wszelako, Pan Jezus nie mówi o uchronieniu przed próbą, lecz o ochronie w godzinie, czyli w czasie próby. Próba więc nastąpi, lecz Jezus będzie się wówczas troszczył o swój Kościół.

Drugim argumentem, jaki jest stawiany, jest to, że w Apokalipsie w pierwszych trzech rozdziałach słowo "Kościół" pojawia się bardzo wiele razy. Potem, gdy Księga opisuje czas wielkiego ucisku, słowo "Kościół" nie występuje, by pojawić się dopiero w ostatnich rozdziałach. Choć jednak słowo "Kościół" nie pojawia się w środkowych rozdziałach Apokalipsy, to jednak mowa tam o prześladowaniu "świętych" (Apokalipsa 13,7). Świętymi zaś na kartach Nowego Testamentu byli nazywani właśnie chrześcijanie. W tym przypadku darbyści odpierają zarzut, mówiąc, że najprawdopodobniej po pochwyceniu Kościoła jacyś ludzie nawrócą się w czasie wielkiego ucisku, i to o nich jest mowa w Apokalipsie 13,7. Jednak czy troska Jezusa o swój Lud ma polegać na tym, że jednych uratuje przed wielkim uciskiem, a innych wystawi na jego pastwę?

Trzeci argument za sekretnym pochwyceniem Kościoła przed wielkim uciskiem ma wypływać z 1 Listu do Tesaloniczan:

Bowiem sam Pan zstąpi z nieba na wezwanie, na głos archanioła i dźwięk trąby Bożej. Wówczas ci, którzy umarli w Chrystusie, powstaną pierwsi. Potem my, pozostawieni przy życiu, wraz z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana. I tak zostaniemy z Panem na zawsze. Tymi słowami pocieszajcie jedni drugich. (1 Tesaloniczan 4,16-17)

Apostoł nakazuje nauką o pochwyceniu "pocieszać jedni drugich". Aby słowa te miały być pociechą, zdaniem darbystów muszą zakładać domyślnie wybawienie słuchaczy od wielkiego ucisku. Ale po pierwsze, czy chrześcijanie nie mają się radować również w czasie prześladowań, tak jak robili to apostołowie, a po drugie, czy radość ma nie wypływać przede wszystkim z faktu zmartwychwstania i obcowania świętych?

Inną ciekawym pytaniem, które można postawić, jest wątpliwość, po co komu "dźwięk trąby Bożej", skoro pochwycenie to ma być sekretne? Wszak trąba jest instrumentem sygnalizacyjnym, mającym raczej zwracać uwagę świadków na jakieś wydarzenie.

Podsumowując: Uważamy, że zasadniczym problemem jest to, że żaden z autorów biblijnych nie przedstawia chronologii czasów ostatecznych na osi czasu. Chrześcijanie dysponują jedynie wyrywkami z poszczególnych ksiąg, które często są obrazami symbolicznymi i poetyckimi, a ich zasadniczym celem nie jest precyzyjny reportaż przyszłych wydarzeń, ale pocieszenie i dodanie otuchy prześladowanym. Ta trudność połączona z nadmiernie rozbudzoną ciekawością niektórych skutkuje taką mnogością różnych tez i poglądów.

Dlatego naukę o pochwyceniu Kościoła przed wielkim uciskiem, z powodu:

1. późnego jej opracowania (dopiero XIX wiek);
2. słabych podstaw biblijnych;
3. powszechnego przekonania chrześcijan w czasach poapostolskich o uczestnictwie Kościoła w wielkim ucisku;

uważamy za do tej pory nieudowodnioną, a co za tym idzie za nieobowiązującą współczesnych chrześcijan.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza