wtorek, 12 grudnia 2017

Czy chrześcijanie spożywają prawdziwe ciało i prawdziwą krew Pana Jezusa?

Wielkie skupiska nominalnego chrześcijaństwa wyznają naukę o tzw. transsubstancjacji. Nauka ta zakłada, że w czasie sprawowania mszy świętej kapłan przemienia chleb oraz wino, odpowiednio w autentyczne ciało i prawdziwą krew Pana Jezusa. Nauczanie to zostało po raz pierwszy formalnie ogłoszone na Soborze Laterańskim IV, który odbył się w roku 1215. Kanon 2 tegoż soboru przyjął brzmienie:

"Kanon 2. Gdyby ktoś mówił, że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii pozostaje substancja chleba i wina wraz z ciałem i krwią Pana naszego Jezusa Chrystusa, i przeczył tej przedziwnej i jedynej w swoim rodzaju przemianie całej substancji chleba w ciało i całej substancji wina w krew, z zachowaniem jedynie postaci chleba i wina, przemianie, którą Kościół katolicki bardzo trafnie nazywa przeistoczeniem – niech będzie wyklęty."

Czy nauka ta jest prawdziwa? Czy chrześcijanie rzeczywiście są zobowiązani do spożywania fizycznego ciała Pana Jezusa i picia jego fizycznej krwi? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w świetle Słowa Bożego.

Nie ulega wątpliwości, że wspominanie Ostatniej Wieczerzy jest obrzędem ustanowionym przez samego Chrystusa. Pewne jest jednak również i to, że chrześcijanie w czasie Wieczerzy spożywają chleb i wino, który nie ulega żadnej przemianie ani w mięso, ani we fizyczną krew. Powody takiego zrozumienia są następujące:

1. W Ewangelii według Jana, gdy Chrystus zachęca do spożywania Jego ciała i picia Jego krwi, wyjaśnia, że znaczenie Jego słów ma wymiar duchowy:

(63) Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem. (Jana 6,63)

Jest to zbieżne z innym nauczaniem Pana Jezusa traktującym o tym, że pokarm i napój sam w sobie nie może przyczynić się ani do duchowego wzrostu, ani do duchowego upadku:

(17) Czy nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, idzie do żołądka i na zewnątrz się wydala? (18) Ale co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to kala człowieka. (19) Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa. (20) To właśnie kala człowieka; ale jedzenie nie umytymi rękoma nie kala człowieka. (Mateusza 15,17-20)

2. Apostoł Paweł przytacza słowa Pana Jezusa, z których wynika, że celem spożywania chleba i wina podczas Wieczerzy Pańskiej jest upamiętnienie Jego zbawczej śmierci:

(23) Albowiem ja przejąłem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb, (24) a podziękowawszy, złamał i rzekł: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. (25) Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. (1 Koryntian 11,23-25)

3. Prawo Mojżeszowe zakazywało żydom spożywania krwi. Spożycie jej w czasie Wieczerzy byłoby więc w świetle obowiązujących wówczas Bożych przykazań grzechem. Również zwołany przez apostołów Sobór w Jerozolimie zakazał spożywania krwi w kościołach judeo-chrześcijańskich, z uwagi na sumienie nawróconych na chrześcijaństwo żydów:

(28) Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, by nie nakładać na was żadnego innego ciężaru oprócz następujących rzeczy niezbędnych: (29) Wstrzymywać się od mięsa ofiarowanego bałwanom, od krwi, od tego, co zadławione, i od nierządu; jeśli się tych rzeczy wystrzegać będziecie, dobrze uczynicie. Bywajcie zdrowi. (Dzieje 15,28-29)

Gdyby wino w czasie sprawowania Wieczerzy przemieniało się w prawdziwą krew, wówczas dekret Soboru Jerozolimskiego byłby jednocześnie zakazem sprawowania Pamiątki Wieczerzy Pańskiej, co jest oczywistym absurdem.

4. Przemienienie chleba i wina w prawdziwe ciało i krew oznaczałoby fizyczne sprowadzenie Pana Jezusa Chrystusa na ziemię i Jego rzeczywistą obecność wśród chrześcijan. Chrystus jednak zapowiedział swoje przyjście u kresu dziejów i przestrzegał przed fałszywymi nauczycielami, którzy będą utrzymywać, że wcześniej pojawił się na ziemi.

(23) Gdyby wam wtedy kto powiedział: Oto tu jest Chrystus albo tam, nie wierzcie. (24) Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą wielkie znaki i cuda, aby, o ile można, zwieść i wybranych. (25) Oto przepowiedziałem wam. (26) Gdyby więc wam powiedzieli: Oto jest na pustyni - nie wychodźcie; oto jest w kryjówce - nie wierzcie. (27) Gdyż jak błyskawica pojawia się od wschodu i jaśnieje aż na zachód, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. (Mateusza 24,23-27)

5. Obrzęd mszy świętej nazywany jest bezkrwawą ofiarą:

"Katechizm Kościoła Katolickiego, 1369: Tę zaś ofiarę składa się bezkrwawo i sakramentalnie w Eucharystii przez ich ręce w imieniu całego Kościoła aż do czasu przyjścia samego Pana."

Powyższe stwierdzenie przeczy nauce apostolskiej wyrażonej w Liście do Hebrajczyków, że ofiara Pana Jezusa na krzyżu była jednorazowa i wystarczająca po wsze czasy:

(27) A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd, (28) tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują. (Hebrajczyków 9,27-28)

6. Ostatni argument przeciwko nauce o transsubstancjacji jest pozabiblijny. Mianowicie nauka ta została formalnie zatwierdzona na Soborze Laterańskim IV, na którym to ustalono również obowiązek zwołania krucjaty, czyli wojny religijnej przeciwko innowiercom, a także uregulowano kwestię inkwizycji, czyli instytucji powołanej do wyłapywania, osądzania i karania w okrutny sposób chrześcijan głoszących nauki sprzeczne z oficjalną doktryną Kościoła katolickiego. Ponieważ stosowanie przemocy, wojny religijne, a także torturowanie i zabijanie w okrutny sposób ludzi, choćby byli naszymi wrogami, jest w sposób oczywisty niezgodne z Ewangelią, nie podobna pomyśleć, że ludzie obradujący podczas owego soboru, mogliby choć w części być prowadzeni przez Ducha Świętego.

Widzimy zatem, chrześcijanie nie tylko nie muszą, lecz wręcz nie mogą spożywać ciała i krwi Pańskiej. Słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa mają bowiem duchowe znaczenie (Jana 6,63) a cały obrzęd ma charakter upamiętnienia Jego męki na krzyżu oraz zbawczej śmierci (1 Koryntian 11,23-25). Ponieważ Biblia zabraniała spożywania jakiejkolwiek krwi, a jedzenie ciała ludzkiego traktowane było jako coś odrażającego (Dzieje 15,28-29), Jezus nie mógł Jezus nie mógł zgrzeszyć przeciwko tym zakazom, bo przyszedł Prawo wypełnić, a nie je łamać (Mateusza 5,17 ).

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

niedziela, 19 listopada 2017

Który przekład Biblii na język polski jest najlepszy?

Polski czytelnik Pisma Świętego ma do wyboru wiele jego przekładów na język polski. Zanim jednak odpowiem na pytanie, który z nich jest najlepszy, musimy sobie uzmysłowić fakt, że jest wiele metod tłumaczenia Biblii. Nie wdając się w szczegóły sztuki translatorskiej, wszystkie przekłady podzielimy zasadniczo na dwie grupy:

1. Przekłady dosłowne.
2. Przekłady dynamiczne.

Przekład dosłowny to przekład wierny. Ceną za tę wierność często bywa piękno języka polskiego, a czasem zrozumiałość. Przekład wierny jest chropowaty, zawiera dziwne konstrukcje i sformułowania, do których nie przywykliśmy w języku polskim. Przekład dosłowny ma jednak tę zaletę, że może posłużyć do pogłębionego studium Biblii, często bowiem odpowiada tekstowi oryginalnemu na poziomie poszczególnych słów. Za przekłady zbliżone do dosłownego można uznać wśród przekładów katolickich Biblię Poznańską, a wśród przekładów protestanckich Biblię Gdańską oraz w pewnym sensie również Biblię Warszawską.

Aby udostępnić Pismo Święte czytelnikowi nieobeznanemu z teologią i uczynić je maksymalnie zrozumiałym nawet dla laika powstały liczne przekłady dynamiczne. Zamiast tłumaczyć dosłownie "słowo na słowo", starają się oddać ogólny sens zdania. Przekłady te są użyteczne dla osób, które nie tyle chcą studiować Pismo w sposób dogłębny, co chcą czerpać z niego pociechę i zachętę do trwania w wierze. Wśród tych przekładów możemy wymienić: Biblię Warszawsko-Praską, Biblię Paulistów, Biblia Tysiąclecia.

Niezależnie od powyższego, warto podzielić przekłady na te, których podstawą był tekst grecki, którego edycję zapoczątkował Erazm z Rotterdamu, czyli tzw. Textus Receptus, oraz edycje współczesne, z których najbardziej znany jest Nestle-Aland. Na podstawie Textus Receptus przetłumaczona została Biblia Gdańska i jej uwspółcześnienia, na podstawie Nestle-Aland tworzone są wszystkie współczesne przekłady Pisma Świętego, w tym Biblia Poznańska, Biblia Tysiąclecia, Biblia Warszawska i Biblia Warszawsko-Praska. Z uwagi na fakt, że Textus Receptus jest edycją przestarzałą i nie uwzględnia osiągnięć biblistyki i filologii z wieku XIX i XX, raczej należy decydować się na przekłady przygotowywane na podstawie Nestle-Aland.

Który przekład jest najlepszy? W moim osobistym przekonaniu:

1. Z przekładów dosłownych: Biblia Poznańska (katolicka) oraz Biblia Warszawska (protestancka).
2. Z przekładów dynamicznych: Biblia Warszawsko-Praska oraz Biblia Paulistów (obie katolickie).

Od Twoich osobistych preferencji zależy, czy zdecydujesz się na przekład dosłowny czy dynamiczny. Jeśli nie możesz się zdecydować, kup sobie Biblię Poznańską.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

wtorek, 31 października 2017

Co chrześcijanie winni sądzić o Maryi?

Maryja została obdarzona przez Boga szczególną łaską. Bóg pozwolił jej uczestniczyć w dziele zbawienia ludzi jako matce Pana Jezusa oraz Jego opiekunce w pierwszych latach życia. Anioł Gabriel wypowiedział do Maryi takie słowa:

Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami. (Łukasza 1, 28b)

Postawa Maryi jest godna podziwu i naśladowania. Nie bacząc na trudy, jakie wiązały się z wypełnieniem powierzonej jej misji, Maryja bez wahania odpowiedziała:

Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. (Łukasza 1,38b)

Posłuszeństwo woli Bożej i gotowość do służenia Mu w każdych okolicznościach to cecha, którą każdy chrześcijanin winien nabyć. Jak widać, cechę tę odnajdujemy w zapewne kilkunastoletniej dziewczynie z Nazaretu. Zastanówmy się jednak przez chwilę, czy oby na pewno kult, jakim otacza się niekiedy matkę naszego Pana, jest zgodny z wolą Bożą i natchnionym przez Niego Pismem Świętym. 

Z całą pewnością niewłaściwe są wobec Maryi jakiekolwiek gesty wywyższające ją. Chciałbym w tym miejscu przywołać pewne wydarzenie, które zostało opisane w Dziejach Apostolskich. Spójrzmy, jak zareagowali apostołowie, gdy z uwagi na cuda, które czynili, okoliczni mieszkańcy chcieli oddać im cześć:

A kapłan podmiejskiej świątyni Zeusa, przywiódłszy przed bramy miasta woły i wieńce, chciał wraz z ludem złożyć ofiarę. Gdy to usłyszeli apostołowie Barnaba i Paweł, rozdarli szaty swoje i wpadli między tłum, krzycząc i wołając: Ludzie, co robicie? I my jesteśmy tylko ludźmi, takimi jak i wy. (Dzieje 14,13-15)

Jako że Maryja była posłuszną Bogu służebnicą, jesteśmy pewni, że i ona nie pozwoliłaby na żadną z form kultu ukierunkowanego na nią. Przykładem może tu być zdarzenie w czasie wesela w Kanie Galilejskiej, które zostało opisane w Ewangelii według Jana. Gdy zabrakło tam wina, weselnicy zwrócili się z prośbą o pomoc do Maryi. Ta jednak nakazała im posłuszeństwo swojemu Synowi:

Rzekła matka jego do sług: Co wam powie, czyńcie! (Jana 2,5)

Z kart Ewangelii wynika, że Maryja zawsze stawiała się w cieniu swojego Syna, na Niego wskazywała i do Niego odsyłała. Również i w tym może być dla nas przykładem i wzorem do naśladowania.

Błędem jest jednak myśleniem, że Maryję trzeba traktować jako swego rodzaju pośredniczkę do Boga. Pismo Święte wyraźnie nas poucza, że jedynym pośrednikiem do Boga jest Pan Jezus Chrystus:

Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który siebie samego złożył jako okup za wszystkich, aby o tym świadczono we właściwym czasie. (1 Koryntian 2,5-6)

Nie może być również Maryja traktowana jako pośredniczka do swojego Syna. Mamy bowiem do Pana Jezusa bezpośredni dostęp, który został utorowany przez Jego mękę i śmierć na krzyżu:

On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy, (19) ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości (20) i żeby przez niego wszystko, co jest na ziemi i na niebie, pojednało się z nim dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża jego. (Kolosan 1,18-20)

Z powyższego fragmentu wynika, że Pan Jezus pojednał nas ze sobą poprzez krew przelaną na krzyżu. W Panu Jezusie mamy również pełnię, gdyż jest On głową oraz źródłem całego stworzenia. Kierowanie naszych próśb lub zwracanie się z naszymi problemami do kogoś innego niż wszechmogący Bóg byłoby w tych okolicznościach poważnym błędem.

Nieprawdą jest również to, co niekiedy opowiada się o Maryi, że była ona bez grzechu oraz jakoby zachowała dziewictwo przez całe swoje ziemskie życie. Maryja była człowiekiem grzesznym i podobnie jak inni ludzie z utęsknieniem wypatrywała swego Zbawiciela. Pismo Święte utwierdza nas w przekonaniu, że wszyscy ludzie bez wyjątku są grzeszni i do zbawienia potrzebują łaski okazanej przez Boga:

Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. (Rzymian 3,23)

W Biblii czytamy też o rodzeństwie Pana Jezusa. O braciach Pana Jezusa mówi Ewangelia według Mateusza 12,46, Ewangelia według Łukasza 8,19 oraz Ewangelia według Marka 3,31. Ewangelia według Mateusza wymienia nawet imiona braci Pana Jezusa. Byli to: Jakub, Józef, Szymon i Juda (Mateusza 13,55). W wersecie 56 tego samego rozdziału Ewangelii według Mateusza czytamy natomiast o Jego siostrach. W Ewangelii według Jana 7,1-10, również znajduje się wzmianka o braciach Pana Jezusa. Podobnie w Dziejach Apostolskich 1,14 i w Liście do Galacjan 1,19.

Na koniec warto powiedzieć, jak zachować się wobec ludzi, którzy przypisują Maryi rolę, której nie pełniła, lub którzy oddają jej nienależną cześć. W sytuacji takiej należy pamiętać, że i my jesteśmy grzesznikami, którzy potrzebują łaski od Boga. Bóg, który jest naszym zbawicielem, pouczył nas, abyśmy zawsze byli uprzejmi wobec innych i byśmy umieli w sposób łagodny  i nie obrażający nikogo objaśnić swoje stanowisko:

Mowa wasza niech będzie zawsze uprzejma, zaprawiona solą, abyście wiedzieli, jak macie odpowiadać każdemu. (Kolosan 4,6)

 Tak też postępował Apostoł Paweł, gdy przemawiał do Ateńczyków uwikłanych w niewłaściwe praktyki religijne:

Czekając na nich w Atenach, obruszał się Paweł w duchu swoim na widok miasta oddanego bałwochwalstwu. [...] A Paweł, stanąwszy pośrodku Areopagu, rzekł: Mężowie ateńscy! Widzę, że pod każdym względem jesteście ludźmi nadzwyczaj pobożnymi. Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości, znalazłem też ołtarz, na którym napisano: Nieznanemu Bogu. Otóż to, co czcicie, nie znając, ja wam zwiastuję. (Dzieje 17,16-23)

Jak widać, Paweł pomimo niewłaściwej postawy swoich słuchaczy, był wobec nich uprzejmy i powściągliwy w mowie. Cierpliwie objaśniał im, jak należy postępować, doprowadzając niektórych do opamiętania. Również i my winniśmy mieć w pamięci pouczenie z Listu do Kolosan oraz przykład z Dziejów Apostolskich, który uzmysławia nam, jak stosować owo pouczenie w praktyce.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

sobota, 30 września 2017

Czy Bóg istnieje?

Tak. Istnieje Boga jest faktem tak oczywistym, że Biblia nazywa osoby poddające ten fakt w wątpliwość głupcami:

Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga. (Psalm 53,2)

Najważniejszym dowodem na istnienie Boga jest otaczający nas świat. Pismo Święte poucza nas:

Niebiosa opowiadają chwałę Boga, A firmament głosi dzieło rąk jego. (Psalm 19,2)

Również Apostoł Paweł w jednym ze swoich listów pisze:

Niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem. (Rzymian 1,20)

Pierwszy i jak dotąd jedyny polski kosmonauta - gen. Mirosław Hermaszewski - zadaje w jednym z wywiadów retoryczne pytanie: "A kiedy jest chwila czasu i masz okazję zerknąć przez okno i widzisz wielki porządek wszechświata... I widzisz na własne oczy, choć niby wiesz to z podręczników, że nasza planeta wisi sobie w przestrzeni... No więc wtedy zadajesz sobie pytanie: no dobra, ale kto ten porządek ustanowił?" I zaraz potem dodaje: "Nie znam nikogo, kto był wierzący i wrócił stamtąd ateistą, ale znam takich, co polecieli w kosmos jako niewierzący, a wrócili z wiarą. Mam tu na myśli głównie kolegów ze Wschodu. Właściwie 95 procent radzieckich kosmonautów nawróciło się." (Źródło: nto.pl) Do podobnych wniosków dochodzili amerykańscy astronauci. Jeden z najbardziej znanych, John Glenn, powiedział w czasie jednego z wywiadów: "Spojrzeć na ten rodzaj stworzenia i nie uwierzyć w Boga to według mnie rzecz niemożliwa" (Źródło: washingtonpost.com)

Nie trzeba lecieć w kosmos, aby zachwycić się Bożym dziełem stworzenia. Gwieździste niebo, cud narodzin, nadmorski zachód słońca, groza burzy, barwny ogon pawia, górski potok, aż wreszcie korona Bożego stworzenia, czyli człowiek - to argumenty, które raz na zawsze zamykają usta sceptykom, twierdzącym, że świat jest dziełem przypadku.

Kolejnym ważnym dowodem na istnienie Boga są myśli ludzkie zmierzające ku wieczności i absolutowi. Pismo powiada:

Wszystko pięknie [Bóg] uczynił w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ich serca; a jednak człowiek nie może pojąć dzieła, którego dokonał Bóg od początku do końca. (Koheleta 3,11)

Augustyn z Hippony w swoim przetłumaczonym na wiele języków pamiętniku napisał: "Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu". Wynika z tego, że nasze umiłowanie piękna, świadomość nieskończoności i wieczna tęsknota za kimś doskonałym, są dowodami na istnieje Boga. Myśli te nie mogłyby zrodzić się w wyniku ewolucji, gdyż nie mają żadnego praktycznego zastosowania w walce o przetrwanie. Takie myśli i pragnienia mógł zaszczepić w człowieku tylko Stwórca.

Dlatego też w każdej kulturze, pod każdą szerokością geograficzną ludzie mieli jakieś wyobrażenie Boga oraz poczucie tego, co dobre i co złe.

Istnienie Boga potwierdzają także argumenty natury filozoficznej:

- dowód kosmologiczny, według którego musiała istnieć pierwsza przyczyna, którą był Bóg.
- dowód ontologiczny – Bóg musi istnieć, gdyż jest najdoskonalszą rzeczą, o jakiej można pomyśleć, a rzeczy doskonałej istnienie przysługuje z konieczności, więc Bóg istnieje z konieczności.
- dowód teleologiczny (albo: fizyko-teologiczny) - Wszechświat jest tak skomplikowany, że musiał być zaplanowany przez Boga.

(Źródło: Wikipedia)

Na koniec należy przytoczyć treść słynnego zakładu Pascala. Genialny uczony zadał sobie pytanie o to, co jest obarczone większym ryzykiem: wiara czy jej brak. Oto, do jakich wniosków doszedł:

"Cóż wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczmy, w czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do stracenia: prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę: swój rozum i swoją wolę, swoją wiedzę i swoją szczęśliwość, twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przed którymi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoje szczęście? Zważmy zysk i stratę, zakładając się, że Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko, jeśli przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj się tedy, że "jest", bez wahania." (Źródło: Blaise Pascal, Myśli, tłum. T. Boy-Żeleński).

A Ty, co wybierasz: wiarę czy pustkę?

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

wtorek, 1 sierpnia 2017

Narodziny na nowo

Często spotykam ludzi, którzy uważają, że są chrześcijanami tylko z tego powodu, że urodzili się w chrześcijańskiej rodzinie lub w państwie o chrześcijańskich tradycjach. Wydaje im się, że skoro uczęszczają do kościoła, uczestniczą w obrzędach, a nawet modlą się i czytają Biblię, spełnili progowe warunki zbawienia. W Ewangelii według Jana napotykamy jednak wypowiedź Pana Jezusa, która większość ludzi wprawia w zdumienie:

(1) Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, dostojnik judejski, który miał na imię Nikodem. (2) Przyszedł do Jezusa w nocy i rzekł Mu: - Rabbi, wiemy, żeś jest nauczycielem, który przyszedł od Boga, bo nikt nie może czynić takich znaków, jakie Ty czynisz, jeżeli Bóg nie jest z nim. (3) A Jezus mu odpowiedział: - Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Kto nie narodzi się na nowo, nie może ujrzeć królestwa Bożego. (Jana 3, 1-3)

Stwierdzenie Pana Jezusa o konieczności narodzenia się na nowo jest zagadkowe co najmniej z dwóch powodów. Przede wszystkim trudno sobie wyobrazić, aby dorosły człowiek, którym przecież był Nikodem, mógł urodzić się ponownie. Sam Nikodem daje wyraz swojemu zdziwieniu, odpowiadając: "Jak może narodzić się człowiek będąc starcem? Czy może wejść po raz drugi do łona matki i narodzić się?" (Jana 3, 4b) Po drugie zadziwia dosadność tego stwierdzenia, gdyż przykazanie o ponownym narodzeniu jest dane pod rygorem utraty zbawienia: "Kto nie narodzi się na nowo, nie może ujrzeć królestwa Bożego." - mówi z pełną powagą Pan Jezus.

Wygląda na to, że nie można urodzić się chrześcijaninem lub stać nim przez mało refleksyjne praktykowanie swojej religii. Niewystarczające może się okazać również gorliwe uczestnictwo w nabożeństwach czy praktykowanie postów i pielgrzymek. By móc twierdząco odpowiedzieć na pytanie "Czy jesteś chrześcijaninem?" musi w naszym życiu zajść dramatyczne wydarzenie, które dla podkreślenia jego przełomowości, zostało nazwane ponownym narodzeniem. Tak jak nasze pierwsze, cielesne narodziny, były faktem przełomowym dla naszego istnienia, tak też ponowne narodzenie, będące zarazem furtką do zbawienia, nie traci nic z owej doniosłości, jeśli brać pod uwagę zakres i intensywność przemian, jakie się wówczas dokonują.

Czy jesteś w stanie wskazać w swoim życiu taki moment?

Pan Jezus zdziwionemu i wyraźnie zakłopotanemu Nikodemowi próbuje wyjaśnić naturę nowego narodzenia: "Kto nie narodzi się z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. (6) Co rodzi się z ciała, jest ciałem, a co z Ducha, jest Duchem. (7) Nie dziw się, że powiedziałem tobie: musicie narodzić się na nowo." (Jana 3, 5b-7)

Zauważ, że Słowo Boże wyróżnia dwie, i tylko dwie kategorie ludzi: ci, którzy narodzili się tylko w sposób naturalny - to jest "narodzeni z ciała", oraz ci, którzy doświadczyli owego niezwykłego przeżycia - ponownych narodzin - to jest "narodzeni z Ducha". Nie ma kategorii pośredniej, jakiegoś rodzaju wierzących tylko trochę lub, jak się czasem zwykło mawiać,  wierzących-niepraktykujących. Jednym słowem, albo narodziłeś się z wody i z Ducha, to znaczy narodziłeś się na nowo, albo dalej trwasz w swoich grzechach, a po śmierci czeka na Ciebie Sąd i straszliwa, wieczna kara.

Gdy Chrystus definiuje ponowne narodziny jako narodziny z wody i Ducha, w istocie odwołuje się do słów proroctwa Ezechiela. Przeczytajmy jego fragment, aby dowiedzieć się, co znaczą "narodziny z wody i Ducha":

(24) I zabiorę was spośród narodów, i zgromadzę was ze wszystkich ziem; i sprowadzę was do waszej ziemi, (25) i pokropię was czystą wodą, i będziecie czyści od wszystkich waszych nieczystości i od wszystkich waszych bałwanów oczyszczę was. (26) I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste. (27) Mojego ducha dam do waszego wnętrza i uczynię, że będziecie postępować według moich przykazań, moich praw będziecie przestrzegać i wykonywać je. (Ezechiela 36, 25-27)

Jak widzisz woda jest symbolem oczyszczenia z grzechów, zaś duch to Duch Święty, ożywiający i uzdalniający do przestrzegania przykazań Bożych. Narodziny "z wody i Ducha" należy zatem rozumieć jako odpuszczenie grzechów oraz udzielenie daru Ducha Świętego.

Co powinieneś uczynić, aby dostąpić owego odpuszczenia grzechów i przyjąć dar Ducha Świętego - innymi słowy, aby narodzić się na nowo z wody i Ducha? Na to pytanie odpowiada między innymi Apostoł Piotr w jednej ze swoich przemów:

(37) A gdy to usłyszeli, byli poruszeni do głębi i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów: Co mamy czynić, mężowie bracia? (38) A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. (39) Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła. (Dzieje 2, 37-39)

Rada Apostoła Piotra dla każdego człowieka jest prosta: opamiętaj się i daj się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów! Opamiętanie się polega na całkowitej zmianie sposobu myślenia. Zatwardziały grzesznik zaczyna dostrzegać swój grzech, mocno za niego żałuje. Następnie wierzy w Pana Jezusa zgodnie ze słowami Ewangelii i zwraca się do Niego z prośbą o przebaczenie i ratunek. W końcu, o ile to możliwe, daje się ochrzcić w wodzie w imię Jezusa Chrystusa. Wówczas rodzi się na nowo, do nowego, wiecznego życia.

Miłosierny Bóg obiecał nam, że nikomu, kto szczerze nawraca się do Boga, nie odmówi odpuszczenia grzechów i Ducha Świętego (Mateusza 7, 7-11).

A czy Ty narodziłeś się na nowo z wody i Ducha? Czy kiedykolwiek żałowałeś za swoje grzechy i poprosiłeś Boga o wybaczenie i ratunek? Czy wierzysz w Pana Jezusa Chrystusa zgodnie z Ewangelią, w Jego męczeńską śmierć na krzyżu i Jego zmartwychwstanie? Czy pragniesz przyjąć chrzest w wodzie na odpuszczenie grzechów? Jeśli tak, możesz świętować swoje zbawienie. Jeśli nie, nie zwlekaj: opamiętaj się i daj się ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa. Obietnica odpuszczenia grzechów i otrzymania daru Ducha Świętego odnosi się bowiem do każdego, kto odpowie na Boże wezwanie!

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

czwartek, 13 lipca 2017

Czy bać się starości?

Pytanie: Czy należy bać się starości?

"Nie udała się Panu Bogu starość..." - słyszymy często szyderczy komentarz pod adresem ostatniego etapu życia większości ludzi. Czy tak jest w istocie? Czy z wielką obawą winniśmy oczekiwać na jesień naszego życia? Warto się nad tym zastanowić głębiej, gdyż problem ten dotyczy nas już teraz lub będzie dotyczył szybciej niż się tego spodziewamy.

Pismo Święte nie idealizuje starości. Często, na przykładzie postaci biblijnych, dowiadujemy się o udrękach wieku starczego. Zaliczyć można do nich osłabienie zmysłów i ciała oraz otępienie. Słabość dotyka nawet tych, którzy w kwiecie wieku tryskali energią, ich życie było pasmem sukcesów, zdobyli władzę i majętności:

(1) Gdy król Dawid się zestarzał i posunął się w latach, choć go okrywano derkami, nie mógł się rozgrzać. (1 Królewska 1, 1)

Bóg nieustannie przypomina ludziom, że z powodu grzechu nieodłącznym elementem życia każdego człowieka jest cierpienie. Stąd słusznie spoglądamy w przyszłość z pewną dozą pesymizmu:

(9) Wszystkie dni nasze znikają z powodu gniewu twego. Lata nasze giną jak westchnienie. (10) Życie nasze trwa lat siedemdziesiąt, a gdy sił stanie, lat osiemdziesiąt; A to, co się ich chlubą wydaje, to tylko trud i znój, gdyż chyżo mijają, a my odlatujemy. (Psalm 90, 9-10)

Pesymizm ten nie jest jednak absolutny. Dolegliwości wieku starczego są może i uciążliwe, lecz nie są kwintesencją starości. Wręcz przeciwnie, starość jest wyrazem Bożego błogosławieństwa, swego rodzaju nagrodą dla człowieka. Zauważmy, że jedną z pierwszych obietnic Bożych dla ludzi bogobojnych jest właśnie obietnica długiego życia:

(12) Czcij ojca swego i matkę swoją, aby długo trwały twoje dni w ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.(Powtórzonego Prawa 20, 12)

Zadajmy sobie pytanie: jakże wyrazem Bożego błogosławieństwa może być starość, skoro przed chwilą mówiliśmy o jej dolegliwościach? Otóż należy zawsze pamiętać, że Boże błogosławieństwo nie oznacza beztroski. Błogosławieństwo Boga przejawia się przede wszystkim w tym, że Bóg łaskawie udziela człowiekowi pewnej wartości, która ma mu służyć i pomagać na drodze do zbawienia. Aby zrozumieć to lepiej, zastanówmy się przez chwilę, czy dzieci są Bożym błogosławieństwem? Ależ tak! Mówi o tym sama Biblia:

(3) Oto dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona. (4) Czym strzały w ręku wojownika, tym synowie zrodzeni za młodu. (5) Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! Nie zawiedzie się, gdy będzie się rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie. (Psalm 127, 3-5)

Czy ponieważ dzieci są darem Bożym, ich posiadanie nie wiąże się z żadnymi trudnościami? Bynajmniej! Zarówno małżeństwo jak i rodzicielstwo jest pełne wyzwań. Wyzwania te jednak nie przytłaczają i nie miażdżą człowieka, lecz wzbogacają go, prowadzą do życiowej dojrzałości i, gdy zrobimy z nich właściwy użytek, pomagają w zacieśnianiu więzi z Bogiem. 

Jak przyjąć Boży dar starości, zrobić z niego właściwy użytek i, mimo licznych wyzwań, nie popaść w zgorzknienie - przeciwnie - uczynić starość jednym z najbardziej owocnych okresów swojego życia? Spójrzmy na modlitwę króla Dawida:

(18) Lecz i w starości, i w wieku sędziwym nie opuszczaj mnie, Boże, gdy [moc] Twego ramienia głosić będę, całemu przyszłemu pokoleniu - Twą potęgę, (19) i sprawiedliwość Twą, Boże, sięgającą wysoko, którą tak wielkich dzieł dokonałeś: o Boże, któż jest równy Tobie? (Psalm 71, 18; Biblia Tysiąclecia)

Dawid w pierwszej kolejności zdaje się rozumieć swą zależność od Boga. Nie ma wątpliwości, że czas, który został mu dany, może wykorzystać właściwie tylko wówczas, gdy Bóg będzie mu sprzyjał i otoczy go modlitwą. Stąd żarliwa prośba: "... nie opuszczaj mnie, Boże...". W dalszej części Dawid wysławia Boga jako sprawiedliwego i wszechmocnego. Stawia Boga ponad wszystko - na pierwszym miejscu, pyta bowiem retorycznie: "któż jest równy Tobie?" Zarazem deklaruje, że czas starości przeznaczyć zamierza na przekazanie depozytu wiary przyszłym pokoleniom. A zatem wiek sędziwy to nie czas na rozpamiętywanie życiowych porażek, ewentualnie na stękanie z powodu fizycznych dolegliwości. Starość jest czasem głoszenia Ewangelii i świadczenia o chwale i wielkości Boga. Jest to okres sprzyjający poznaniu Boga, dostrzeżeniu swojej nicości przed Nim oraz zależności od Niego. Jest to więc czas błogosławiony.  

W zgromadzeniu Pańskim - wspólnocie chrześcijan - osoby starsze pełnią szczególnie ważną rolę. Dlatego Apostoł Paweł udziela ludziom starszym cennych rad:

(1) Ale ty mów, co odpowiada zdrowej nauce, (2) że starzy mają być trzeźwi, poważni, wstrzemięźliwi, szczerzy w wierze, miłości, cierpliwości; (3) że starsze kobiety mają również zachowywać godną postawę, jak przystoi świętym; że nie mają być skłonne do obmowy, nie nadużywać wina, dawać dobry przykład; (4) niech pouczają młodsze kobiety, żeby miłowały swoich mężów i dzieci, (5) żeby były wstrzemięźliwe, czyste, gospodarne, dobre, mężom swoim uległe, aby Słowu Bożemu ujmy nie przynoszono. (Tytusa 2, 1-5)

Z powyższych słów wynika, że na ludziach starych spoczywa szczególny obowiązek, mianowicie stanowią oni wzór do naśladowania dla młodszych. W związku z tym seniorzy zobligowani są do przestrzegania określonych rygorów. Mają być zatem rozsądni, poważni, umiarkowani, pełni wiary, miłości i cierpliwości. Człowiek stary ma świecić przykładem i podjąć się trudu nauczania młodych zarówno czynem jak i słowem. 

Starość jest również doświadczeniem ludzi młodych, ponieważ żyjąc wśród ludzi starych mamy wobec nich obowiązki nałożone przez samego Boga. Do tych obowiązków zalicza się troska o ludzi starych, oddawanie im należnego szacunku, dbałość o losy rodziców oraz zapewnienie seniorom należnego miejsca w strukturze społecznej:

(22) Słuchaj swojego ojca, bo on cię zrodził, i nie gardź swoją matką, dlatego że jest staruszką.(Przysłów 23, 22)

(32) Przed siwą głową wstaniesz i będziesz szanował osobę starca; tak okażesz swoją bojaźń Bożą; Jam jest Pan. (Kapłańska 19, 32)

Podsumowując, należy powtórzyć następujące prawdy, które zostały nam objawione przez Boga:
1. Starość niewątpliwie jest czasem pełnym wyzwań.
2. Możliwość dożycia wieku starczego jest darem Bożym i wyrazem Bożego błogosławieństwa wobec człowieka.
3. Starość ma być czasem szczególnej troski o pogłębienie więzi z Bogiem i dostrzeżenia swojej zależności od Niego.
4. Bóg wzywa starców do owocnego przeżycia jesieni życia, w szczególności do troski o przekazanie depozytu wiary młodszym pokoleniom.
5. Młodzi winni pamiętać o swoich obowiązkach wobec seniorów.


Współczesne społeczeństwa w krajach rozwiniętych gospodarczo i technologicznie zdają się o powyższych prawdach zapominać. Odebrawszy ludziom starym to, co najpiękniejsze w życiu człowieka, czyli wiarę, nadzieję i miłość (1 Koryntian 13, 13), oferują w zamian nadzorowane samobójstwo, nazwane szyderczo "dobrą śmiercią" (gr. euthanasia). Postawa ta wywołuje u młodych strach przed starością, u starych zaś powoduje zgorzknienie i wyobcowanie. Tylko powrót do biblijnych korzeni wprowadzić może na nowo harmonię pomiędzy pokoleniami, która zaowocuje zaprowadzeniem Bożego ładu w rodzinach, zborach i społeczeństwie.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org