piątek, 27 lipca 2018

Co to znaczy, że Jezus jest "Pierworodnym wobec całego stworzenia"?

Pytanie od Julity: Co to znaczy, że Jezus jest "pierworodnym wszelkiego stworzenia"? Czy Jezus miał początek swojego istnienia? Czy Jezusa stworzył Bóg - Ojciec?

Obecnie w języku polskim słowo "pierworodny" oznacza "ten, który urodził się jako pierwszy". Inaczej było w starożytności, w czasach gdy powstawał tekst Pisma Świętego.

Na początku, aby dobrze zrozumieć tę kwestię, przypatrzmy się bliżej historii Jakuba i Ezawa:

Pewnego razu, gdy Jakub przyrządzał jakąś potrawę, Ezaw wrócił z pola zmęczony i głodny. Rzekł więc do Jakuba: „Daj mi tej czerwonej potrawy, bo jestem bardzo głodny”. Dlatego to nazwano go Edomem. Jakub mu powiedział: „Odstąp mi za to twoje pierworództwo”. Ezaw odparł: „Skoro jestem śmiertelnie wyczerpany, na cóż mi pierworództwo?”. Wtedy Jakub rzekł: „Przysięgnij mi teraz”. Ezaw przysiągł i oddał mu swoje pierworództwo. Jakub dał Ezawowi chleb i potrawę z soczewicy. Ezaw zjadł to i wypił, a potem wstał i się oddalił. W ten sposób Ezaw zlekceważył swoje pierworództwo. (Rodzaju 25,29-34)

Czytamy w powyższej historii, że Ezaw sprzedał Jakubowi swoje pierworództwo. Wynika z tego, że pierworództwo dla starożytnych Żydów nie było li tylko stanem urodzenia się jako pierwszy. Pierworództwo rozumiano jako status: można było je nabyć oraz utracić. Przy czym należy stwierdzić, że status pierworództwa był bardzo pożądany, wiązał się bowiem z licznymi przywilejami, począwszy od prawa do dziedziczenia, skończywszy na szczególnym stosunku ojca do pierworodnego.

Apostoł Paweł w swoim Liście do Kolosan nazywa Pana Jezusa "pierworodnym wobec całego stworzenia". Rozumiejąc już, że Żydzi uważali pierworództwo jako status, nie musimy się dziwić, czytając, w jaki sposób Apostoł uzasadnia swoje stwierdzenie. Nie pisze on bowiem, że Jezus jest "pierworodnym wobec całego stworzenia", ponieważ urodził się jako pierwszy, lecz pisze takie oto słowa:

On jest obrazem Boga niewidzialnego,
pierworodnym wobec całego stworzenia,
gdyż w Nim wszystko zostało stworzone
w niebie i na ziemi:
to, co widzialne i niewidzialne,
trony czy panowania, zwierzchności czy władze –
wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.
On jest przed wszystkim
i wszystko w Nim istnieje.
(Kolosan 1,15-17)

Z Hymnu o Chrystusie wynika, że Pan Jezus posiada status pierworodnego, ponieważ:
1. W Nim wszystko zostało stworzone.
2. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.
3. On jest przed wszystkim.
4. Wszystko w Nim istnieje.

Z Hymnu wynika również, że Pan Jezus nie miał początku, ponieważ wszystko, a więc również czas, zostało stworzone przez Niego i dla Niego oraz dzięki Niemu istnieje.

Wszystkie przymioty, które przypisuje Apostoł Paweł Panu Jezusowi, są właściwe dla Boga. Z tego też powodu Pismo Święte wielokrotnie nazywa Pana Jezusa Bogiem. Znakomitym przykładem jest Prolog Ewangelii według Jana, w którym czytamy:

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga –
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko zaistniało dzięki Niemu.
Bez Niego zaś nic nie zaistniało.
[...]
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
(Jana 1,1-3.14)

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org

wtorek, 24 lipca 2018

Czym jest miłość?

Pytanie: Czym jest miłość?

Kiedy popadamy w zauroczenie, świat przestaje dla nas istnieć, a liczy się tylko ta osoba, którą darzymy uczuciem. Jednak z upływem czasu zarówno młodzież jak i dorosłych nachodzą wątpliwości. Wówczas pada pytanie: czy to na pewno jest miłość?

Odpowiedź jest złożona: i tak, i nie.

Otóż musisz sobie zdać sprawę z tego, że istnieją trzy rodzaje uczucia czy też zażyłości, które w języku polskim określamy mianem "miłość".

Pierwszym rodzajem miłości jest miłość zmysłowa. Uczucie to pojawia się nagle, gdy na naszej drodze staje potencjalny partner, który wydaje nam się atrakcyjny. Wówczas daje o sobie znać fizjologia naszego organizmu: czujemy "motylki w brzuchu", tracimy apetyt, nie możemy spać. Ten typ miłości wiąże się nierozerwalnie z napięciem seksualnym. Pismo Święte określa tę miłość jako "eros".

Drugim rodzajem miłości jest silna zażyłość i przywiązanie, jakie może się wykształcić pomiędzy ludźmi sobie bliskimi. Zażyłość ta może być między ojcem a synem, mężem a żoną, długoletnimi przyjaciółmi. Wiąże się ona z sympatią, bezgranicznym zaufaniem oraz poświęceniem dla drugiej osoby. W osobie, którą darzymy tego rodzaju uczuciem, znajdujemy powiernika, wsparcie w trudnych chwilach, pocieszyciela. Biblia nazywa tę miłość słowem "filia". W języku polskim określilibyśmy ją raczej słowem prawdziwa przyjaźń.

Należy jeszcze wspomnieć o trzecim rodzaju miłości. Jest to miłość, która nie jest związana z poprzednimi. Nie zawiera bowiem pierwiastka zmysłowości i niekoniecznie musi jej towarzyszyć sympatia do człowieka, którego pragniemy obdarować tym rodzajem miłości. Pismo nazywa tę miłość słowem "agape". Najpiękniej o miłości "agape" pisał Apostoł Paweł w jednym ze swoich listów. Proszę, abyś poświęcił minutę i przeczytał ten jakże słynny hymn o miłości:

Miłość jest cierpliwa, szlachetna, miłość nie zazdrości, nie przechwala się, nie jest zarozumiała, nie postępuje nieprzyzwoicie, nie szuka siebie, nie wybucha gniewem, nie liczy doznanych krzywd, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz raduje się prawdą.Wszystko wytrzymuje, wszystkiemu wierzy, wszystkiemu ufa, wszystko przetrwa. Miłość nigdy się nie kończy. (1 Koryntian 13,4-8)

Jak widzisz, w tym przypadku miłość nie łączy się z uczuciem, lecz jest decyzją, jak będziemy postępować w stosunku do drugiego człowieka. Mało tego, jest to decyzja warunkowa, czyli nie jest zależna od postawy tej drugiej osoby. Człowiek zdolny do kochania miłością "agape", może nią obdarzyć nawet swoich najzagorzalszych wrogów. Miłością "agape" umiłował swoich prześladowców Pan Jezus Chrystus.

Miłość małżeńska, jeśli ma być dojrzała i trwała, musi składać się ze wszystkich trzech komponentów wymienionych powyżej. Najpierw pomiędzy mężczyzną a kobietą rodzi się namiętność i pożądanie, potem wchodzą oni w bliższą zażyłość, aby w końcu podjąć decyzję o bezwarunkowym umiłowaniu się i postępowaniu wobec siebie zgodnie z tym, co nakazuje Apostoł w swoim hymnie: nie szukać siebie, nie wybuchać gniewem, nie liczyć doznanych krzywd...

Jeśli odczuwasz wyłącznie pożądanie lub jeśli darzysz sympatią drugiego człowieka, nie jesteś jeszcze gotowy/gotowa do stworzenia trwałego związku małżeńskiego. Małżeństwo domaga się bowiem takiego stopnia dojrzałości, aby móc obdarzyć drugą osobę bezwarunkową miłością "agape". Tylko wówczas Twoje małżeństwo przetrwa próbę czasu i zgodnie z zamierzeniem Bożym będzie dozgonne.

----------
Słuchaj biblijnego podcastu: www.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org

środa, 18 lipca 2018

Czy "czipowanie" ludzi można uznać za wypełnienie się proroctwa o znamieniu bestii?

Pytanie: Pismo Święte mówi o znamieniu bestii na rękę lub czoło. A przecież jest już coś takiego - czip wielkości ziarnka ryżu, który jest już wszczepiany w niektórych państwach, np. pracownikom żeby mogli wejść do firmy. Czy wierzący chrześcijanie mają się tego obawiać?

Z całą pewnością postęp technologiczny niesie ze sobą pewne zagrożenia dla człowieka. Przykładem jest, że wraz z pojawieniem się nowoczesnych środków komunikacji, pojawiły się również wypadki i katastrofy komunikacyjne. Rozumiem jednak, że pytanie dotyczy raczej sfery duchowej - tego, czy wraz z postępem technicznym nie nastąpi duchowe zniewolenie ludzi, o którym w szczególności mowa w Apokalipsie.

W Apokalipsie św. Jana czytamy takie proroctwo:

(14) Zwodzi więc mieszkańców ziemi przez znaki, które wolno jej czynić w obecności bestii i każe mieszkańcom ziemi sporządzać obrazy bestii, która ma ranę od miecza, ale przeżyła. (15) Pozwolono jej nawet tchnąć ducha w obraz bestii, aby obraz bestii przemówił i sprawił, że ci, którzy nie pokłonią się bestii, zostaną zabici. (16) Ona też nakłania wszystkich: małych i wielkich, bogatych i biednych, wolnych i niewolników, aby przyjmowali znak na swoją prawą rękę lub na swoje czoło. (17) A każdy, kto nie ma znaku, imienia bestii lub liczby jej imienia, nie może niczego kupić ani sprzedać. (18) Tu potrzebna jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę bestii. Otóż jest to liczba człowieka, którego liczbą jest sześćset sześćdziesiąt sześć. (Apokalipsa 13,14-18)

W proroctwie tym mowa o bestii, a więc zbuntowanym przeciwko Bogu stworzeniu, które nakłania ludzi do przyjmowania na swoje czoło lub rękę znaku. Wśród domorosłych "teologów" toczy się żywa debata, czym w istocie jest ów znak oraz kiedy ludzie będą zmuszani, by go przyjąć. W związku z tym pojawiło się wiele fantastycznych interpretacji, których większość nie ma najmniejszego oparcia w tekście Pisma Świętego, a nawet czasami urąga powadze Bożego Słowa. Mówi się bowiem o zakrojonej na masową skalę akcji wszczepiania ludziom elektronicznych czipów, mówi się też o hologramach naklejanych na czoło. Liczba propozycji jest wprost proporcjonalna do rozmiarów ludzkiej wyobraźni.

Nie namawiam nikogo do naklejania sobie na czoło hologramów, nie mniej jednak chciałbym się przyjrzeć cytowanemu fragmentowi bliżej, aby pełniej uchwycić jego prawdziwe przesłanie.

O co więc chodzi natchnionemu autorowi? Przed czym chce nas ostrzec wygłaszając swoje proroctwo?

Aby zrozumieć dobrze proroctwo św. Jana, musimy najpierw sięgnąć do Starego Testamentu, który stanowi kontekst dla wypowiedzi Apostoła. Bowiem czytanie wyrwanych z kontekstu całego Pisma Świętego wersetów niechybnie zaprowadziłoby nas na manowce. Otóż Lud Starego Przymierza wielokrotnie był napominany przez Boga, aby nie odstępował od Bożych przykazań oraz by wiernie służył Bogu i miłował Go całym sercem. Aby uwypuklić ten nakaz, Bóg posługiwał się licznymi obrazami, z czego jednym z najbardziej popularnych jest przywiązywanie sobie Bożego Słowa do ręki i do czoła:

(8) W tym dniu będziesz opowiadał swojemu synowi: «Sprawuję ten obrzęd ze względu na to, co PAN uczynił dla mnie, gdy wychodziłem z Egiptu». (9) Stanie się to dla ciebie znakiem na twojej ręce i świadectwem pamięci pomiędzy twoimi oczami, aby prawo PANA było na twoich ustach. PAN bowiem okazał swoją moc i wyprowadził cię z Egiptu. (Wyjścia 13,8-9)

W powyższym fragmencie Bóg nakazuje pobożnym Żydom, aby wykazali gorliwość w krzewieniu wiary, tak aby kult prawdziwego Boga nie został zapomniany przez potomnych. Nauka pochodząca od Boga miała być wręcz przywiązana do ręki lub czoła. Ortodoksyjni Żydzi, zwłaszcza w czasie świąt, mieli zwyczaj wypełniać to polecenie dosłownie, przywiązując sobie do czoła zwitek pergaminu z wypisanymi przykazaniami Bożymi. Boży nakaz wzywa jednak nie do rytualnego przywiązania sobie Pisma Świętego do głowy, lecz do utrwalania w pamięci jego treści!

Przedstawiony obraz ma nas zatem przekonać, by pamiętać o Bożych przykazaniach i gorliwie je spełniać. Apostoł wygłaszając swoje proroctwo, jawnie nawiązuje do tego obrazu.

W Apokalipsie czytamy, że "bestia" zamierza nakłaniać ludzi do czegoś zupełnie innego. Zamiast znamienia Bożego, na naszych czołach mamy umieścić znamię bestii. A zatem największym pragnieniem szatana jest, byśmy zapomnieli o Bogu i Jego Prawie, a zamiast tego przyjęli inny system wartości, który proponują nam moce ciemności. 

Tak jak Żydzi nie chodzili na co dzień ze zwojem pergaminu przywiązanym do głowy, tak też nie trzeba literalnie wypalić sobie liczby "666" na twarzy, aby uczynić zadość pragnieniom szatana. Przyjąć znamię bestii możesz również wtedy, gdy ludzkie pożądliwości przedłożysz nad więź z Jezusem i, zamiast podążać za Bogiem, podążysz w swych codziennych wyborach za szatanem.

Liczba "666" jest tutaj symbolem. Tak jak "siódemka" jest znakiem doskonałości, tak "szóstka jest znakiem ułomności. Nie sposób bowiem znaleźć szczęście, odłączając się z własnej woli od Jezusa.

Szatan jest istotą przebiegłą. Celem jego działania jest zwodzenie ludzi i oddalanie ich myśli od Pana Jezusa Chrystusa. Miłe mu będzie, jeśli dzieci Boże, zamiast przeznaczyć swoją energię życiową na głoszenie Dobrej Nowiny i pełnienie dobrych uczynków, oddadzą się bez reszty eschatologicznym spekulacjom. Jakże ucieszy się, jeśli zamiast odwiedzić schorowaną staruszkę z sąsiedztwa, obejrzysz kolejny film na YouTube przygotowany przez jakiegoś domorosłego "teologa". Zdaję sobie sprawę z tego, że spekulacje tego typu są interesujące i mają sporą siłę przebicia we współczesnym, zahukanym świecie, lecz mimo to nakłaniam Cię, drogi czytelniku, do powrotu do rzetelnego studium Biblii. Dołóż starań, aby skierować swój wzrok na Jezusa. Czytaj Pismo Święte codziennie, aby wypełnić mądrością swój umysł. Wyciągnij rękę, aby pomóc człowiekowi w potrzebie. Jeśli tego nie uczynisz, usuniesz ze swojego czoła Boży znak, przyjmując w jego miejsce znamię bestii. Takie jest prawdziwe przesłanie Apokalipsy św. Jana.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org

Słuchaj biblijnego podcastu: www.j1213.org/podcast

czwartek, 5 lipca 2018

Czy nauka adwentystów o roku 1844 jest prawdziwa?

Pytanie naszej czytelniczki: Mam pytanie na temat roku 1844, czy to prawda, że w tym roku "w niebie nastała godzina sądu Bożego i Jezus rozpoczął dzieło oczyszczania świątyni niebieskiej"?
Nie jestem pewna, czy jest to prawdziwe, czy fałszywe nauczanie, dlatego chciałabym to zweryfikować.

Wielu z pewnością słyszało o związku wyznaniowym Adwentystów Dnia Siódmego. Wspomniana grupa wyznaniowa krzewi nauczanie między innymi na temat roku 1844. Nauka ta nie jest spójna, ulegała bowiem zmianom i reinterpretacjom na przestrzeni lat. Ale zacznijmy od początku.

Jak wiemy, Pismo Święte naucza, że Pan Jezus powróci na ziemię, aby dokonać ostatecznego sądu. Z pewnością wielu chrześcijan pragnęłaby znać termin Jego powrotu. Pytanie o datę powrotu zadawali Panu Jezusowi nawet apostołowie. Za każdym razem Jezus przestrzegał ich, aby nie dociekali owej daty, ponieważ wiedza ta zastrzeżona jest dla Boga:

A zebrani pytali Go: „Panie, czy teraz na nowo przywrócisz królestwo Izraela?”. Odpowiedział im: „Nie możecie znać czasu ani chwili, które zastrzegł sobie Ojciec. (Dzieje 1,6-7)

Jako że nie znamy i nie możemy poznać daty powrotu Pana Jezusa, wzywał On swoich uczniów do stałej czujności:

Dlatego czuwajcie, bo nie wiecie, którego dnia przyjdzie wasz Pan! Zważcie na to, że gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy przyjdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby mu włamać się do swego domu. Dlatego też i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, kiedy się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie. (Mateusza 24,42-44)

Niestety nie wszyscy zastosowali się do przykazań Pana Jezusa, i mimo tak wyraźnych ostrzeżeń, od czasu do czasu pojawiają się grupy religijne próbujące "wywróżyć" datę końca świata. Do bardziej znanych grup tego pokroju, oprócz adwentystów, zaliczają się świadkowie Jehowy.

Jeśli chodzi o datę 1844 roku, to wyznaczył ją niejaki William Miller - Amerykanin, prekursor ruchu adwentystycznego. Dokonał tego poprzez błędną interpretację fragmentu Księgi Daniela 8,14-16.

Naturalnie, kiedy minął rok 1844, nastąpiło więlkie rozczarowanie naukami głoszonymi przez Millera. Bardzo wielu oczekujących na powrót Pana Jezusa w roku 1844 opuściło wówczas szeregi ruchu adwentowego. Jednakże nie wszyscy. Jeden z nich,  Hiram Edson, zaczął rozgłaszać, że wyliczenia przeprowadzone przez Millera są prawidłowe, jednak wydarzenie, które w roku 1844 miało nastąpić, to nie powrót Pana Jezusa na ziemię, lecz tzw. "oczyszczenie niebiańskiej świątyni" oraz rozpoczęcie "sądu śledczego".

W przypadku pierwszej wersji, fałsz głoszonej nauki był oczywisty. 1 stycznia 1845 roku każdy, nawet najmniej obeznany z Biblią człowiek, mógł się przekonać, że świat, jak stał od zarania, tak stoi nadal. Zatem nieudolność egzegetyczna adwentystów została obnażona nawet przed laikami. Zabieg przeniesienia oczekiwanych wydarzeń z roku 1844 do swery niewidzialnej sprawił, że przeciwstawienie się błędnej nauce na temat "oczyszczenia świątyni" i "rozpoczęcia sądu śledczego" wymaga teraz nieco większego zaangażowania intelektualnego. Przyjrzyjmy się zatem bliżej tej herezji.

Otóż, jak to już zostało napisane wyżej, w roku 1844 miało następić wydarzenie, które adwentyści określaną mianem "oczyszczenia świątyni niebiańskiej". Pisze o tym jedna z najbardziej prominentnych przedstawicielek ruchu adwentystycznego, Elen White:

„Rok 1844 był rokiem wielkich wydarzeń, ukazujących naszym zdumionym oczom oczyszczenie świątyni, które miało miejsce w niebie [...].” (Wydarzenia czasów końca, E. White)

W tym samym roku miał się rozpocząć również tzw. "sąd":

„W czasie wskazującym na sąd, tj. po upływie 2300 dni w roku 1844, rozpoczęło się dzieło badania i wymazywania grzechów ludu Bożego." (Wielki bój, E. White).

Przyjrzyjmy się wpierw tekstowi źródłowemu z Księgi Daniela, w oparciu o który, adwentyści głoszą swoje błędne nauki:

Usłyszałem, jak jeden święty mówił, a inny święty zapytał mówiącego: „Jak długo będą trwać sprawy dotyczące tej wizji: zniesienie codziennej ofiary, przerażająca bezbożność oraz deptanie świątyni i jej służby?”. Odpowiedział mu: „Aż do dwóch tysięcy trzystu wieczorów i poranków. Potem świątynia zostanie oczyszczona”. (Daniela 8,13-14)

Powyższe słowa zostały wypowiedziane w chwili, kiedy Naród Żydowski znajdował się w niewoli babilońskiej, zaś na miejscu Świątyni Jerozolimskiej był sprawowany kult pogański. Prorok wyjaśnia, że taki stan rzeczy będzie trwał 2300 poranków i wieczorów, a więc 1150 dni, czyli około 3 i pół roku. W Biblii liczby często mają znaczenie symboliczne. Najczęściej symbolika ta dotyczy liczby 7, która jest uosobieniem doskonałości, wieczności itp. Między innymi Bóg stwarzał świat przez siedem dni, to znaczy, że Jego stworzenie jest doskonałe. Zaś w Apokalipsie czytamy, że Baranek, to znaczy Pan Jezus, ma siedem oczu i siedem rogów, a to z kolei oznacza, że jest On wszechwiedzący i wszechmogący. Przepołowiona siódemka, czyli "3 i pół" to natomiast symbol krótkotrwałości i niedoskonałości.

Bóg w proroctwie zawartym w Księdze Daniela powiadamia zatem lud Boży o tym, że cierpienie, ucisk, bezbożność, niesprawiedliwość i inne przywary teraźniejszego czasu, nie będą trwały wiecznie, lecz z pewnością nastąpi ich kres. Kiedy? Oczywiście wraz z powrotem Pana Jezusa na ziemię. Jak już stwierdziliśmy ponad wszelką wątpliwość, daty tej nie znamy, nie poznamy i znać nie możemy. Należy uznać, że jej dociekanie, zgodnie z nauczaniem Nowego Testamentu, jest grzechem.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org

sobota, 30 czerwca 2018

Czy chrześcijanie muszą płacić dziesięcinę?

Elżbieta pyta: Czego Biblia uczy na temat oddawania dziesięciny? Czy chrześcijanie muszą dzisiaj płacić dziesięcinę?

W Starym Testamencie Bóg ustanowił rodzaj daniny, który nazywamy "dziesięciną":

(30) Każda dziesięcina z płodów ziemi, czy to z wysianego ziarna, czy drzew owocowych, należy do PANA. Jest rzeczą poświęconą dla PANA. (31) Gdyby ktoś chciał wykupić część swojej dziesięciny, to do ceny ogólnej będzie musiał dołożyć jedną piątą jej wartości. (32) Każda dziesięcina z bydła lub trzody, czyli każde co dziesiąte zwierzę, które przechodzi pod laską pasterza, będzie poświęcone dla PANA. (33) Nie należy ich sortować na ładne i wybrakowane ani ich zamieniać. Gdyby ktoś dokonał takiej zamiany, to obydwa zwierzęta będą poświęcone i nie będzie ich można wykupić»”. (Kapłańska 27,30-33)

Oddawanie dziesięciny miało zasadniczo trzy cele: wspieranie ubogich, zapewnienie utrzymania lewitom oraz pogłębienie więzi z Bogiem. Omówmy sobie te cele bardziej szczegółowo:

1. Wsparcie ubogich

Raz na trzy lata należało złożyć dziesięcinę poprzez przekazanie jałmużny ubogim:

(28) Przy końcu trzeciego roku przyniesiesz dziesięcinę ze zbiorów tego roku i złożysz ją w swoich miastach. (29) Wtedy przyjdzie lewita, który nie ma części ani dziedzictwa z tobą, oraz cudzoziemiec, sierota i wdowa, którzy mieszkają w twoich miastach, i będą mogli najeść się do syta, a PAN , twój Bóg, będzie ci błogosławił w każdej pracy, której się podejmiesz. (Wyjścia 14,28-29)

Jak widać, beneficjentami tej daniny byli lewici, którzy nie posiadali ziemi uprawnej, imigranci, sieroty oraz wdowy. Ten rodzaj dziesięciny był składany raz na trzy lata.

2. Wynagrodzenie dla Lewitów za służbę

Drugim rodzajem dziesięciny była wypłata wynagrodzenia Lewitom za ich służbę świątynną:

(21) W zamian za służbę, którą lewici pełnią w Namiocie Spotkania, oddaję im jako dziedzictwo wszystkie dziesięciny składane przez Izraelitów. (Liczb 18,21)

3. Budowanie więzi z Bogiem

Trzeci rodzaj dziesięciny to uroczysty posiłek, który każdy Żyd spożywał w czasie swojej corocznej pielgrzymki do Jerozolimy:

(22) Złożysz dziesięcinę z plonu każdego zasiewu, z tego, czym każdego roku obrodzi twoje pole. (23) Dziesięcinę ze zboża, moszczu, oliwy, pierworodnych z bydła i trzody będziesz spożywał przed PANEM , twoim Bogiem, na tym miejscu, które On wybierze na mieszkanie dla swojego imienia, abyś na zawsze nauczył się bojaźni wobec PANA, twojego Boga. (Powtórzonego Prawa 14,22-23)

Dziesięcina ta nie była zatem oddawana komukolwiek, ale spożywana przez tego samego człowieka, na którym ciążył obowiązek jej złożenia.

Wszystkie powyższe dziesięciny stanowiły obciążenie w wysokości kilkunastu procent zebranych w ciągu roku plonów.

Gdyby przyjąć, że nakaz składania dziesięcin obowiązuje do dziś, pobożny Żyd mógłby spełnić swój obowiązek jedynie w formie datku dla ubogich. Z powodu upadku kultu świątynnego w Jerozolimie, nie ma już Lewitów pełniących swoją służbę przy ołtarzu, ustał też ruch pielgrzymkowy do Jerozolimy.

Kościół nie kontynuuje tradycji świątynnych. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że świątynia prawie 2 tysiące lat temu została zburzona. Głównym powodem odejścia od kultu świątynnego jest brak potrzeby jego sprawowania. Odkąd bowiem doskonały kapłan, Jezus Chrystus, złożył raz na zawsze doskonałą ofiarę, każda próba uzupełnienia tej jednej, doskonałej ofiary, byłaby świętokradztwem. Mówi o tym Apostoł w Liście do Hebrajczyków:

(27) Nie musi On codziennie, jak dawni najwyżsi kapłani, składać ofiary najpierw za własne grzechy, a potem za grzechy ludu. Uczynił to bowiem raz na zawsze, samego siebie składając w ofierze. (Hebrajczyków 7,27)

Z tego powodu natchnieni przez Ducha Świętego apostołowie ustalili na synodzie w Jerozolimie, że chrześcijan nie obowiązują już nakazy kultowe Starego Testamentu:

(28) Duch Święty i my postanowiliśmy nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz rzeczy koniecznych: (29) Powstrzymajcie się od pokarmów złożonych na ofiarę bożkom, od krwi, od jedzenia mięsa z uduszonych zwierząt oraz od nierządu. Jeżeli będziecie unikać tego wszystkiego, dobrze uczynicie. Bądźcie zdrowi! (Dzieje 15,28-29)

Jak widać, spór o to, w jakim zakresie chrześcijanie nawróceni z pogaństwa mają przestrzegać Prawo Mojżeszowe, zakończył się werdyktem zwalniającym uczniów Chrystusa z obowiązku płacenia dziesięcin, obrzezywania się itp. Chrześcijanie mieli unikać jedynie zachowań szczególnie gorszących Żydów, gdyż zachowania te mogłby stać się zarzewiem konfliktów w zgromadzeniach wieloetnicznych.

Również nie można powiedzieć, aby współcześni starsi (biskupi) oraz diakoni ustanowieni po zborach mieli być traktowani jako następcy Lewitów. Nie ma nic złego, gdy ktoś ze szczerych pobudek postanawia wesprzeć materialnie któregoś z braci w wierze, lecz z pewnością nikt dziś nie ma takiego obowiązku. Dlatego też Apostoł Paweł pouczył starszych w Efezie:

(33) Nigdy nie pragnąłem niczyjego srebra, złota ani ubrania. (34) Sami wiecie, że własnymi rękami zarabiałem na utrzymanie moje i moich towarzyszy. (35) Ciągle dawałem wam przykład, że trzeba stale się trudzić, by wspierać słabych, pamiętając o nauce Pana Jezusa, który powiedział: «Szczęście polega bardziej na dawaniu niż na braniu»”. (Dzieje 20,33-35)

Naturalnie ofiarność jest czymś dobrym i podoba się Bogu. Współcześnie Bóg jednak nie wyznaczył nam konkretnego procentu naszych dochodów, który winniśmy przekazywać na określone cele. Jeśli zatem ktoś postanowi np. wspierać ubogich, winien przyjąć zasadę, że zobowiązany jest podzielić się z potrzebującym taką kwotą, jaką sam sobie postanowi w sercu:

(6) Pamiętajcie o tym, że kto skąpo sieje, ten i skąpe zbierze plony, a kto hojnie sieje, ten zbierze plony obfite. (7) Niech każdy postąpi zgodnie z tym, co postanowił w sercu. Niech nie postępuje ze smutkiem ani pod przymusem, bo Bóg miłuje radosnego dawcę. (8) Bóg ma moc obdarzyć was obficie wszelką łaską, abyście zawsze mieli wszystkiego pod dostatkiem i byli bogaci we wszelkie dobre uczynki. (2 Koryntian 9,6-8)

Tak więc składanie dziesięcin pod przymusem nie tylko nie jest obowiązkowe, lecz byłoby sprzeniewierzeniem się powyższemu przykazaniu!

Reasumując, płacenie dziesięcin nie jest obowiązkiem chrześcijan. Fakt ten nie wyklucza jednak możliwości wspierania dobrych dzieł przez chrześcijan. Wszelkie datki muszą być jednak dobrowolne i wypływać z potrzeby serca.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org

piątek, 22 czerwca 2018

Psalmy złorzeczące

Pytanie: Czy można tak samo jak psalmista w Psalmie 109 prosić Boga, żeby upokorzył, osądził i ukarał naszych wrogów?

Część psalmów Starego Testamentu nazywamy psalmami złorzeczącymi. Zawierają one prośbę o ukaranie czy wręcz zniszczenie wrogów. Psalmy te nastręczają trudności w interpretacji, ponieważ ich przesłanie stoi w opozycji do nauczania Pana Jezusa, który nakazywał wyświadczanie dobra tym, którzy nas krzywdzą (Mt 5,44; Łk 6,27-29; Rz 12,14.17.20n).

Należy jednak pamiętać, że cały Stary Testament, w tym i Psalmy, jest proroctwem dotyczącym planu zbawienia, który przygotował Bóg. A zatem księgi Starego Testamentu to nie tyle zbiór historii i modlitw, co drogowskaz wskazujący na i prowadzący do Jezusa

Również Psalm 109 jest proroctwem o Jezusie, a nie wzorem osobistej modlitwy dla każdego chrześcijanina. Psalm ten można odmawiać tylko wówczas, gdy ma się tego świadomość. Wówczas w modlitwie nie będzie wyrażał on osobistej prośby o zniszczenie wrogów, ale będzie służył jako materiał do kontemplacji męki Pańskiej.

W taki właśnie sposób Psalm 109 rozumieli apostołowie. Świadczy o tym wydarzanie opisane w 1 rozdziale Dziejów Apostolskich:

Wtedy Piotr stanął wśród braci, a zebrało się tam około stu dwudziestu osób, i powiedział: „Bracia! Musiało się wypełnić to, co Duch Święty zapowiedział w Piśmie przez Dawida o Judaszu. Przewodził on tym, którzy uwięzili Jezusa, chociaż należał do nas i miał udział w tym samym posługiwaniu. On to kupił kawałek ziemi za pieniądze nieuczciwie zdobyte. Spadł jednak głową na dół, rozpękł się i wypłynęły wszystkie jego wnętrzności. Dowiedzieli się o tym wszyscy mieszkańcy Jeruzalem i dlatego tę ziemię nazwano w ich języku Hakeldamach, to znaczy: Ziemia Krwi. W Księdze Psalmów czytamy bowiem: "Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie zamieszkuje, a urząd jego niech przejmie kto inny."
Są wśród nas tacy, którzy nam towarzyszyli przez cały czas, gdy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, gdy został zabrany spośród nas do nieba. Trzeba więc, aby jeden z nich stał się razem z nami świadkiem Jego Zmartwychwstania”. Przedstawili dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja. I tak się modlili: „Panie, Ty znasz serca wszystkich. Wskaż, którego z tych dwóch wybrałeś. Niech zajmie miejsce Judasza, który porzucił apostolską służbę i odszedł na właściwe sobie miejsce”. Rozdali im więc losy. A los padł na Macieja. I dołączono go do grona jedenastu apostołów. (Dzieje 1,15-26)

Tekst, który cytuje Apostoł Piotr to nic innego, jak właśnie fragment Psalmu 109. Słowa "Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie zamieszkuje, a urząd jego niech przejmie kto inny" są w tym przypadku traktowane jako przepowiednia o tym, co stanie się z Judaszem oraz jak należy postąpić po jego śmierci. 

Tak więc zgodnie z Pismem Świętym chrześcijanie nie mogą złorzeczyć swoim wrogom, ani prosić, by Bóg ich ukarał czy upokorzył. Aby lepiej zrozumieć ten temat, polecam Ci wysłuchanie tego wykładu:


----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org

niedziela, 10 czerwca 2018

Czy chrześcijanin może wypić lampkę wina lub jedno piwo?

Julita zadaje pytanie: Czy chrześcijanin może wypić lampkę wina lub jedno piwo, czyli nie dużą ilość alkoholu?

Z pewnością z alkoholem jest pewien problem. Stał się on przyczyną wielu ludzkich nieszczęść i rodzinnych tragedii. Dlatego Pismo Święte nas uczula następującymi słowami:

Nie upijajcie się winem, przez co dochodzi do rozwiązłości, lecz napełniajcie się Duchem. (Efezjan 5,18)

Picie alkoholu w dużych ilościach, to znaczy w takich, które wpływają na naszą świadomość (upijanie się) jest przez Słowo Boże zakazane. Picie alkoholu jest grzechem, jeśli czynimy z niego niewłaściwy użytek. Sam w sobie jednak nie jest ani dobry, ani zły. Przypomnijmy sobie, że pierwszym cudem, jaki uczynił Pan Jezus, była zamiana wody w wino:

Gdy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: „Nie mają wina”. Jezus odpowiedział: „Kobieto, czy to należy do Mnie lub do ciebie? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Jego Matka zwróciła się do służących: „Uczyńcie wszystko, cokolwiek wam powie”. A znajdowało się tam sześć kamiennych naczyń na wodę, które służyły do żydowskich obmyć rytualnych. Każde z nich mieściło po dwie lub trzy miary. Jezus polecił usługującym: „Napełnijcie naczynia wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Następnie powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście przewodniczącemu uczty”. I zanieśli. Skoro przewodniczący uczty skosztował wody przemienionej w wino, a nie wiedział, skąd było – służący natomiast, którzy zaczerpnęli wodę, wiedzieli – poprosił pana młodego i rzekł mu: „Każdy podaje najpierw dobre wino, a gdy goście sobie podpiją, gorsze. Ty przechowałeś dobre wino aż dotąd”. (Jana 2,3-10)

Skoro Pan Jezus dopomógł młodej parze w pozyskaniu wina na ucztę weselną, z całą pewnością ani wytwarzanie, ani sprzedaż, ani spożywanie wina w umiarkowanych ilościach nie może być grzechem.

Zawsze jednak winniśmy baczyć na dobro drugiego człowieka. Otóż samo spożywanie alkoholu w niewielkich ilościach nie jest grzechem, może się jednak grzechem stać, jeśli nie będziemy zważać na sumienia innych:

Pokarm jednak nie zbliża nas do Boga. Nie jedząc go, nie staniemy się słabsi, a spożywanie go nie wzmacnia nas. Uważajcie jednak, by wasza wolność nie stała się powodem potknięcia dla słabszych. Jeśli bowiem ktoś zobaczy ciebie mającego wiedzę, że zjadasz pokarmy ofiarowane bożkom, to czy sumienie tego, który jest słabszy, nie zezwoli mu na spożywanie pokarmów składanych bożkom? W ten sposób twoja wiedza zgubi słabego brata, za którego umarł Chrystus. Tak to, grzesząc przeciwko braciom i wykrzywiając ich wątpliwe sumienie, grzeszycie przeciw Chrystusowi. Jeżeli więc pokarm przyczynia się do upadku mojego brata, nigdy nie będę jadł mięsa, by nie stać się dla mojego brata powodem upadku. (1 Koryntian 8,8-13)

Powyższy fragment wypowiedzi Apostoła Pawła dotyczy wprawdzie mięsa, a nie alkoholu, ale sytuacja jest analogiczna. Otóż z oczywistych powodów jedzenie mięsa nie jest ani dobre, ani złe, ale może stać się grzechem, jeśli będziemy je ostentacyjnie spożywać wśród osób, dla których taki czyn jest czymś niedopuszczalnym. Dlatego Apostoł pisze: "Jeżeli więc pokarm przyczynia się do upadku mojego brata, nigdy nie będę jadł mięsa."

Dlatego wyrazem miłości i roztropności będzie powstrzymanie się przed publicznym spożywaniem nawet niewielkich ilości alkoholu w środowisku, w którym taki czyn może doprowadzić do czyjegoś upadku. Źle się stanie, jeśli chrześcijanin zaprosi na obiad alkoholika zmagającego się ze swoim nałogiem, a na stole postawi butelkę wina. Niewłaściwe byłoby też, gdyby misjonarz głoszący Ewangelię w pewnym rejonach Rosji, szczególnie dotkniętych problemem alkoholizmu, regularnie przesiadywał w miejscowym barze.

Tak więc ostateczna odpowiedź na zadane przez Ciebie pytanie brzmi: spożywanie niewielkich ilości alkoholu nie jest grzechem, pod warunkiem, że: (1) wypity alkohol nie wprowadzi nas w stan upojenia oraz (2) nie stanie się on przyczyną upadku innych ludzi.

----------
Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org