piątek, 25 stycznia 2019

Czy świętować Boże Narodzenie?

Już po katolickim święcie 1 listopada witryny sklepowe są przyozdabiane mikołajami, reniferami, choinkami i tym podobnymi gadżetami. Rozpoczyna się okres budowania atmosfery świątecznej w związku obchodami tzw. Bożego Narodzenia, które z definicji powinny być wspomnieniem narodzin Pana Jezusa Chrystusa, w praktyce jednak są festiwalem handlu, płytkiej rozrywki, obżarstwa, pijaństwa, choć trzeba przyznać, że czasami także odpoczynku i budowania więzi z rodzinnych. Akcenty religijne, jeśli się w tym czasie pojawiają, to dotyczą one nielicznych, i więcej w nich mowy o płatkach śniegu, reniferach czy tzw. "magii świąt" (sic!) niż o Bogu.

Czas więc zastanowić się, czy wyznawcy Chrystusa mogą oraz czy powinni w tym festiwalu uczestniczyć? Presja otoczenia jest ogromna, ale ludzie, którym Bóg miły, nie powinni iść owczym pędem za innymi, ale raczej zapytywać o to, co jest wolą Bożą. A tę możemy poznać tylko z Biblii.

Biblia nie mówi nic o świętowaniu urodzin Pana Jezusa

Pan Jezus ustanowił dwa obrzędy: chrzest w wodzie i pamiątkę Wieczerzy Pańskiej (tzw. komunię). Jeśli przeczytamy Biblię wzdłuż i wszerz, to przekonamy się, że nie ma w niej ani jednego słowa o świętowaniu Jego narodzin. I to wystarczy, aby powiedzieć, że żaden chrześcijanin nie ma obowiązku uczestniczenia w świętach Bożego Narodzenia.

Należy mieć też na uwadze to, że Pan Jezus najprawdopodobniej nie urodził się w grudniu, ale raczej jesienią. Wyraźnie jest w Biblii mowa o pasterzach wypasających trzodę w tym czasie (por. kolędę "Przybieżeli do Betlejem pasterze"), a w grudniu tego raczej nie robili.

Nie należy potępiać tych, którzy świętują

Powiedzieliśmy, że żaden chrześcijanin nie ma obowiązku obchodzenia świąt Bożego Narodzenia. A co z tymi, które mimo Bożego przykazania takie święta obchodzą?

Apostoł Paweł wypowiada się w swoim Liście do Rzymian na temat praktyk, które nie są nakazem Pana Jezusa, a które są wymyślane przez ludzi. Może to być nakaz powstrzymywania się od pewnego rodzaju pokarmów (np. zakaz jedzenia mięsa w piątki) albo ustanawianie świąt, o których Biblia nie wspomina. Przeczytajmy poradę Pawła:

(1) A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów. (2) Jeden wierzy, że może jeść wszystko, słaby zaś jarzynę jada. (3) Niechże ten, kto je, nie pogardza tym, który nie je, a kto nie je, niech nie osądza tego, który je; albowiem Bóg go przyjął. (4) Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę? Czy stoi, czy pada, do pana swego należy; ostoi się jednak, bo Pan ma moc podtrzymać go. (5) Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. (6) Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu. (7) Albowiem nikt z nas dla siebie nie żyje i nikt dla siebie nie umiera; (8) bo jeśli żyjemy, dla Pana żyjemy; jeśli umieramy, dla Pana umieramy; przeto czy żyjemy, czy umieramy, Pańscy jesteśmy. (9) Na to bowiem Chrystus umarł i ożył, aby i nad umarłymi i nad żywymi panować. (10) Ty zaś czemu osądzasz swego brata? Albo i ty, czemu pogardzasz swoim bratem? Wszak wszyscy staniemy przed sądem Bożym.  (Rzymian 14, 1-10)

Jak widzimy, Paweł mówi jasno, że mamy przyjmować słabych w wierze i nie wdawać się w ocenę ich poglądów. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą potrzebowali "religijnych dopalaczy": swoistych pokarmów, ceremonii, szat, obrzędów. Nie możemy ich jednak ani potępiać, ani osądzać. Co się tyczy świąt, to Paweł mówi wyraźnie:

(5) Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. (Rzymian 14, 5)

Jednym słowem: nikt nie ma prawa nakazywać obchodzenia świąt Bożego Narodzenia, jednak nikt nie powinien uczestnictwa w tych świętach zabraniać.

Powinniśmy unikać zagrożeń duchowych

Zalecenie Pawła o tym, aby "każdy pozostał przy swoim zdaniu" (Rzymian 14, 5b) dotyczy jednak spraw, które są neutralne i nie mają niekorzystnego wpływu na nasze życie duchowe. Musimy się więc zastanowić, czy uleganie "magii świąt" Bożego Narodzenia jest dla naszego życia duchowego pożyteczne. Apostoł Paweł uczy nas bowiem:

(12) Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić. (1 Koryntian 6, 12)

A w innym miejscu czytamy:

(19) Wszakże fundament Boży stoi niewzruszony, a ma taką pieczęć na sobie: Zna Pan tych, którzy są jego, i: Niech odstąpi od niesprawiedliwości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego. (2 Tymoteusza 2, 19)

Jeśli więc postanowiłeś świętować pamiątkę narodzin naszego Pana Jezusa Chrystusa, to ja nie będę się wdawał w osąd twoich poglądów. Mimo wszystko będę cię namawiał, abyś był uważny i przemyślał, czy poprzez swoje świętowanie sprawisz radość Panu Jezusowi, czy też Go raczej zasmucisz. W rozdziale, w którym Apostoł Paweł dopuszcza świętowanie i specjalną dietę z pobudek religijnych, napomina:

(16) Niechże tedy to, co jest dobrem waszym, nie będzie powodem do bluźnierstwa. (17) Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym. (Rzymian 14, 16-17)

Królestwo Boże to nie pokarm i napój, to również nie mikołaj, renifer, obżarstwo, gwiazda, prezenty, a w szczególności głupie piosenki świąteczne, stylizowane na kolędy, które mówią o płatkach śniegu, dzwonkach i prezentach, a z których pierwiastek religijny został w całości wyrugowany.

Mając na uwadze fakt, że Boże Narodzenie stało się świętem konsumpcji, a świąteczne piosenki są wykonywane przez tych samych ludzi, którzy w innym okresie roku śpiewają, że "wierność jest nudna", a "Baśka miała fajny biust", uważam, że uczestniczenie w tej "szopce" nie jest powodem ani do dumy, ani do radości", przeciwnie, może być przyczyną duchowego upadku.

Świętowanie takie jest faktycznie domeną ludzi "słabych w wierze" (Rzymian 14, 1a), natomiast człowiek dojrzały i ugruntowany w Panu Jezusie nie będzie potrzebował prezentów i renifera, a sklepy obwieszone ozdobami i bezbożni muzycy próbujący zarobić na "magii świąt" będą napawać go obrzydzeniem.

Podsumowując: Świąt Bożego Narodzenia chrześcijanie obchodzić nie muszą. Uczestnictwo w nich dla wielu może stać się duchową pułapką. Ponieważ jednak Pismo Święte dozwala na kultywowanie ceremonii nie nakazanych przez Boga, obchodzenie świąt Bożego Narodzenia nie może być jednoznacznie zakwalifikowane jako grzech. Jednakże jeśli ktoś podjął decyzję o kultywowaniu świąt Bożego Narodzenia, to niech przynajmniej zrobi to godnie. Kolacja wigilijna nie musi być maratonem obżarstwa, a może być skromnym posiłkiem w miłej, rodzinnej atmosferze, przepełniona czytaniem Słowa Bożego. Zaoszczędzone pieniądze można zaś podarować ubogiej rodzinie z sąsiedztwa.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Textus Receptus - czy rzeczywiście najlepszy?

Od kilku lat pewna grupa domorosłych biblistów publikuje w internecie sporo materiałów, z których rzekomo wynika, że Biblia, którą czytają współcześni chrześcijanie jest niewiarygodna i zafałszowana w wyniku spisku uknutego przez wrogów chrześcijaństwa. W związku z tym owi "specjaliści" zalecają wyrzucenie współczesnych przekładów do kosza oraz nabycie Pisma Świętego, które jest przez nich sprzedawane. Podobno ich wersja Biblii jest lepsza, ponieważ została oparta na jedynym niesfałszowanym później tekście Nowego Testamentu, który jest określany mianem Textus Receptus.   


Na czym polega problem?

Apostołowie i ich najbliżsi współpracownicy spisywali tekst Nowego Testamentu odręcznie na papirusach. W związku z tym, by tekst Biblii był dostępny szerszego grona czytelników oraz dla następnych pokoleń, musiał być cały czas przepisywany ręcznie. W ten sposób została wytworzona duża ilość kopii Nowego Testamentu, z czego najstarsze pochodzą z II wieku n.e. Kopie te niestety różnią się między sobą. Przyczyn różnic między papirusami jest kilka:

1. Najczęściej błąd wynikał z omyłki osoby, która przepisywała tekst. Kopista mógł pominąć jakieś słowo, a nawet całe zdanie. Mógł mieć też trudności z odczytaniem jakiegoś fragmentu, który był napisany niewyraźnie lub zamazany.

2. Czasami jednak kopiści zmieniali przepisywany tekst świadomie. Mogło się zdarzyć na przykład, że natrafiali na fragment, który był dla nich trudny lub niewygodny, w związku z tym albo ten fragment pomijali, albo zmieniali, albo dopisywali komentarz, który objaśniał jego znaczenie.

Łacińska Vulgata

Problem opisany wyżej przez całe stulecia nie zaprzątał jednak głowy czytelników Pisma Świętego. Przez całe średniowiecze czytano bowiem Nowy Testament nie w oryginale, czyli po grecku, ale w bardzo popularnym przekładzie na język łaciński, zwanym Vulgatą.  Przekładu tego dokonał niejaki Hieronim pod koniec IV wieku. Hieronim dokonał przekładu Pisma Świętego z języków hebrajskiego i greckiego na język łaciński, w oparciu o wybrane przez siebie manuskrypty. Prawie tysiąc lat nie widziano potrzeby, aby kwestionować zasadność wyboru Hieronima, co więcej, nie widziano potrzeby, aby wnikać, co też znajduje się w oryginalnych hebrajskich i greckich rękopisach.

Powrót do języków oryginalnych

Na przełomie XV i XVI wieku wzrosło jednak zainteresowanie językami oryginalnymi Pisma Świętego, to jest łaciną i greką. W 1515 roku pewien drukarz z Bazylei, chcąc wydrukować Nowy Testament w oryginalnym języku greckim poprosił wielkiego filozofa tamtych czasów, Erazma z Rotterdamu, o przygotowanie jego greckiego tekstu. Erazm przyjął propozycję i już rok później udostępnił przygotowaną przez siebie wersję Nowego Testamentu w języku greckim. Wersja ta została opracowana na podstawie siedmiu rękopisów pochodzących z XII i XIII wieku, które Erazm wypożyczył z zakonów zlokalizowanych w Bazylei. 

Niestety okazało się, że tak ułożony tekst nie zawiera treści całego Nowego Testamentu. W kilku księgach znajdowały się luki, które Erazm uzupełnił tłumacząc z Vulgaty na język grecki. Erazm stworzył w ten sposób warianty tekstu greckiego, które do jego czasów nie występowały w żadnym greckim manuskrypcie! 

Textus Receptus

Tekst Erazma był później wielokrotnie poprawiany, zarówno przez niego samego, jak i przez jego naśladowców. Do najważniejszych edycji zaliczyć można publikację Roberta Stefanusa i Teodora Bezy. W końcu niejaki Bonawentura i Abraham Elzevir opublikowali w 1633 roku wydanie, do którego wstęp rozpoczynał się słowami: "Textum ergo habes, nunc ab omnibus receptum...", co można przetłumaczyć: "Tekst, który teraz otrzymujesz, jest uznany przez wszystkich". Stąd wydanie to określa się po dziś dzień mianem Textus ReceptusDeklaracja ta miała zatem implikować koniec ery sporów o to, jaki tekst Nowego Testamentu wyszedł spod piór apostołów. I faktycznie edycja opublikowana przez Bonawenturę i Elzevira stała się podstawą dla ważnych przekładów na języki europejskie, którymi były zwłaszcza Biblia Króla Jakuba (język angielski) oraz Biblia Gdańska (język polski). 

Dalsze poszukiwania

Mimo to uczeni nie ustali w wysiłkach poszukiwania coraz starszych i coraz lepszych manuskryptów. Ogromne zasługi w odnajdywaniu i katalogowaniu manuskryptów Pisma Świętego mieli kolejno: Johann Albrecht Bengel, Johann Jakob Wettstein, Johann Jakob Griesbach, Karl Lachmann, Christofer Wordsworth, Samuel Prideaux Tregelles, Konstantin von Tischendorf, Brooke Foss Westcott, Fenton John Anthony Hort. 

Dzięki mrówczej pracy wielu uczonych dysponujemy dziś tekstem, który oparty jest nie na siedmiu urywkach z XII i XIII wieku (jak to było w przypadku edycji Erazma) oraz na tysiącach kopii, z których najstarsze pochodzą z II wieku, czyli z czasów poapostolskich. 

Ruch "Tylko Król Jakub"

W Stanach Zjednoczonych narodził się jakiś czas temu Ruch "Tylko Król Jakub", który akceptuje wyłącznie tłumaczenie Króla Jakuba oraz ewentualnie tłumaczenia na inne języki, pod warunkiem, że podstawą do ich dokonania był Textus Receptus. 

Argumenty podawane przez zwolenników Ruchu mają jednak wartości naukowej. 

Porównanie Textus Receptus z przekładami współczesnymi

Różnic są tysiące, ale aby unaocznić wam, na czym polega problem, wymienię dwa przykłady:

1. "Drzewo" czy "księga" życia?

W 22 rozdziale Apokalipsy św. Jana zamieszczona została groźba, że ludzie nieposłuszni Ewangelii zostaną usunięci z drzewa życia. Niestety Erazm nie dysponował zakończeniem Apokalipsy w języku greckim, w związku z tym samodzielnie przetłumaczył go z łaciny. Jednak tłumacząc pomylił słowa i zamiast wyrazu "drzewo" użył wyrazu "księga". Błąd ten został utrwalony i znalazł się w późniejszym Textus Recpetus oraz w przekładach, które z niego korzystają, między innymi w Biblii Gdańskiej oraz w jej późniejszych modernizacjach.

2. Comma Johanneum

Comma Johanneum to trynitarna deklaracja umieszczana w I Liście św. Jana, rozdział 5, wersy 7-8. Brzmi ona tak:

"7 Albowiem trzej są, którzy świadczą na niebie: Ojciec, Słowo i Duch Święty, a ci trzej jedno są. 8 A trzej są, którzy świadczą na ziemi: Duch i woda, i krew, a ci trzej ku jednemu są."

Wstawka ta to komentarz, który dopisał jeden z kopistów Vulgaty (czyli łacińskiego tłumaczenia Biblii). Podczas dalszego przepisywania jego komentarz stał się integralną częścią tekstu. Dopisek ten nie występuje w żadnym greckim manuskrypcie, nie jest cytowany przez żadnego z pisarzy wczesnochrześcijańskich oraz nie można go odnaleźć w najstarszych kopiach samej Vulgaty.

Również Erazm z Rotterdamu nie umieścił go w swoim wydaniu z 1516 roku, uznając za nieautentyczny. Jednak oskarżony o sprzyjanie antytrynitarzom, uległ presji środowiska i dodał Comma Johanneum do późniejszych wydań. W ten sposób dopisek ten trafił do Textus Receptus, a zanim do przekładów na nim opartych.

Błędne argumenty podawane przez zwolenników Textus Receptus

Fanatycy opowiadający się za Textus Receptus podają argumenty nie mające wartości naukowej, a jedynie wartość ideologiczną. Oto niektóre z nich:

1. Nie wszyscy uczeni podważający Textus Receptus byli chrześcijanami.

Po pierwsze nie mamy pewności, czy wszyscy uczeni tworzący Textus Receptus, włącznie w Erazemem z Rotterdamu, który był katolickim księdzem, byli ludźmi zbawionymi.

Po drugie twierdzenie 2+2=4 jest prawdą, bez względu na to, czy wypowiada je człowiek pobożny, czy zatwardziały grzesznik. Prawda jest bowiem obiektywna i nie zależy od kondycji moralnej osoby, która ją wypowiada.

2. Krytyka Textus Receptus podważa autorytet Biblii poprzez ukazywanie tekstu funkcjonującego od pierwszych wieków chrześcijaństwa  jako pełnego błędów.

Po pierwsze Textus Receptus nie jest tekstem obowiązującym od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Został ustalony w 1633 roku i był wykorzystywany do XIX wieku, a więc przez trochę ponad 200 lat.

Po drugie Textus Receptus wbrew deklaracji wydawcy nie był uznawany przez wszystkich nawet w momencie jego publikacji.

Po trzecie Textus Receptus powstał w wyniku krytyki edycji poprzednich przygotowanych przez Erazma, Bezę czy Stefanusa. Równie dobrze można by powiedzieć, że autorzy Textus Receptus podkopali zaufanie do Pisma Świętego dzieci Bożych, ponieważ poddali w wątpliwość tekst używany przed wydaniem Textus Receptus. 

Po czwarte, należy mówić prawdę, nawet jeśli zburzy to spokój sumienia ludzi, którzy "takie widzą świata koło, jakie tępymi zakreślają oczy". 

Jaki przekład Pisma Świętego jest najlepszy

W związku z tym zalecam, aby odsunąć na bok ideologiczne wygibasy sympatyków Textus Receptus. Współczesne przekłady Pisma Świętego, które sobie kupiliście, są nie tyle pełnowartościowe, co znaczenie lepsze i dokładniejsze niż te, którymi dysponowali wasi przodkowie. Bazują one na ogromnej liczbie bardzo starych manuskryptów, które zostały uporządkowane i porównane w sposób naukowy przez najlepszych na świecie filologów. 

W chwili obecnej na rynku dostępnych jest wiele zarówno protestanckich jak katolickich przekładów Pisma Świętego na język polski. Zdaniem autora tego tekstu najlepsze są:

1. Protestancki: Przekład dr. Zaręby, czyli tak zwana Biblia EIB.
2. Katolicki: tzw. Biblia Paulistów.

Jeśli jednak dysponujesz jakimś innym współczesnym przekładem, czy to będzie Biblia Tysiąclecia, Biblia Poznańska, czy Biblia Warszawska, to zapewniam się, że również masz dostęp do pełnowartościowego Słowa Bożego. 

Czytaj zatem Słowo Boże śmiało i nie pozwalaj sobie mącić w głowie ludziom, którzy nie mają żadnych kwalifikacji, aby ustalać i tłumaczyć tekst Pisma Świętego.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org


środa, 28 listopada 2018

Czy chrześcijanie muszą dziś przestrzegać szabatu?

Pytanie od Julity: Czy w czasach dzisiejszych chrześcijanie powinni świętować szabat?

Stary Testament nakładał na wyznawców Prawdziwego Boga liczne obowiązki. Do obowiązków tych zaliczyć można konieczność obrzezywania się, składania różnego rodzaju danin i ofiar, czy też świętowanie siódmego dnia tygodnia - szabatu.

Gorliwi religijnie Żydzi nawoływali do bardzo drobiazgowego wypełniania tych nakazów. Byli "gorliwi" do tego stopnia, że o nieprzestrzeganie szabatu oskarżyli nawet Pana Jezusa.

Oczywiście wraz z nastaniem Nowego Testamentu obowiązek przestrzegania szabatu został zniesiony. Uchwałę taką podjęli apostołowie inspirowani przez Ducha Świętego w czasie tzw. synodu w Jerozolimie. Możemy o tym przeczytać w Dziejach Apostolskich:

Duch Święty i my postanowiliśmy nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz rzeczy koniecznych: Powstrzymajcie się od pokarmów złożonych na ofiarę bożkom, od krwi, od jedzenia mięsa z uduszonych zwierząt oraz od nierządu. Jeżeli będziecie unikać tego wszystkiego, dobrze uczynicie. Bądźcie zdrowi! (Dzieje 15,28-29)

Niektórzy twierdzą, że powyższa uchwała znosi obowiązek przestrzegania Prawa Mojżeszowego, zaś przestrzeganie szabatu do tego prawa się nie zalicza. Pamiętamy bowiem, że dzień szabatu został ustanowiony przez Boga już w czasie stwarzania świata, o czym czytamy w Księdze Rodzaju. Skoro zatem szabat został ustanowiony przed nastaniem Prawa Mojżeszowego, wówczas, twierdzą zwolennicy przestrzegania szabatu, nie mógł być zniesiony razem ze zwolnieniem chrześcijan od zachowywania Prawa Mojżeszowego.

Argumentacja ta jest słuszna tylko z pozoru. Pamiętajmy bowiem, że przed nastaniem Prawa Mojżeszowego ustanowiono nie tylko szabat, ale również zwyczaj obrzezywania się. Jeśli zatem synod w Jerozolimie nie zniósł szabatu, nie mógł również znieść nakazu obrzezki. Mimo to zwolennicy świętowania szabatu nie chcą się z niewiadomych powodów obrzezywać.

Ponieważ często się zdarza, że osoby przestrzegające szabatu oskarżają innych o grzech, warto zapoznać się z opinią Apostoła Pawła na ten temat:

Tego, kto jest słaby w wierze, przyjmujcie bez roztrząsania poglądów. Jeden jest przekonany, że może jeść wszystko, słaby natomiast spożywa jarzyny. Ten, kto je wszystko, niech nie lekceważy tego, który czegoś nie je. Ten zaś, kto nie je wszystkiego, niech nie osądza tego, który je. Bóg przecież go przyjął. Ty natomiast kim jesteś, że osądzasz czyjegoś sługę? To, czy on stoi, czy upada, jest sprawą jego Pana. Ostoi się jednak, ponieważ Pan ma moc go podtrzymać. Ktoś znowu wyróżnia jeden dzień spośród innych, dla innego wszystkie są równie ważne. Niech każdy zostanie przy swoim przekonaniu. Ten, kto dokonuje rozróżnienia, czyni tak ze względu na Pana. Także ten, kto je, czyni to ze względu na Pana, ponieważ składa dzięki Bogu. Kto zaś nie je, ten nie je przez wzgląd na Pana i także dziękuje Bogu. Nikt z nas nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie. Bo jeśli żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli umieramy, umieramy dla Pana. Czy więc żyjemy, czy umieramy, należymy do Pana. Po to przecież Chrystus umarł i zmartwychwstał, aby się stać Panem tak żywych, jak i umarłych. A ty dlaczego osądzasz brata albo dlaczego pogardzasz bratem? Przecież wszyscy staniemy przed sądem Boga. Napisano bowiem: Na moje życie, mówi Pan, przede Mną zegnie się wszelkie kolano i wszelki język będzie wychwalać Boga. Tak oto każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu. (Rzymian 14, 1-12)

Oczywiście również i dzisiaj warto wniknąć w mądrość Bożego przykazania, które zaleca człowiekowi dbać o równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, między pracą a odpoczynkiem. Byłoby zatem wskazane, aby przynajmniej jeden dzień w tygodniu przeznaczyć na odpoczynek. Pracoholizm może się bowiem przyczynić do rozpadu życia rodzinnego, a nawet do powstania wielu groźnych chorób. Chrześcijanie powinni więc dbać o równowagę między pracą a odpoczynkiem, jednak nie mają obowiązku obchodzenia szabatu na sposób żydowski.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org



piątek, 26 października 2018

Czy powtórne małżeństwo po rozwodzie jest grzechem?

Bogusława pyta: Czy powtórne małżeństwo po rozwodzie jest grzechem.

Zadane przez Ciebie pytanie jest bardzo ważne. Liczba rozwodów stale rośnie, a problemy małżeńskie przytrafiają się coraz częściej nawet parom chrześcijan.

I. Rozwód nie jest zgodny z wolą Bożą.

Rozwód jest niezgodny z wolą Bożą. Mówi o tym wyraźnie Pismo Święte:

Potem odszedł stamtąd i drugim brzegiem Jordanu udał się do Judei. Tłumy znowu schodziły się do Niego, a On je nauczał, jak to miał w zwyczaju. Wtedy przyszli do Niego faryzeusze i wystawiając Go na próbę, pytali, czy wolno mężowi rozwieść się z żoną. On ich zapytał: „Co wam nakazał Mojżesz?”. Oni odpowiedzieli: „Mojżesz pozwolił sporządzić dokument rozwodu i oddalić”. Wtedy Jezus powiedział im: „Napisał wam to przykazanie, dlatego że macie zatwardziałe serca. Lecz od początku stworzenia Bóg stworzył ich mężczyzną i kobietą: Z tego powodu mężczyzna opuści ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną. I staną się dwoje jednym ciałem. I tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Tego więc, co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela!”. (Marka 10,1-9)

Jak widzisz, Bóg w czasach Starego Testamentu zezwolił na rozwody, ponieważ ludzie mieli "zatwardziałe serca". Jednak Pan Jezus przywrócił pierwotny stan rzeczy i zabronił inicjowania rozwodu z jakiejkolwiek przyczyny.

II. Czasami musimy zaakceptować fakt, że rozwód się dokonał nie z naszej winy

Choć nie wolno nam, zgodnie z Bożą wolą, inicjować rozwodu, to jednak mamy prawo przyjąć go do wiadomości, jeśli decyzję o rozwodzie podejmie nasz małżonek. Mówią o tym następujące fragmenty Pisma Świętego:

Dlatego mówię wam: Oprócz przypadku nierządu, jeśli ktoś porzuca żonę i żeni się z inną, cudzołoży”. (Mateusza 19,9)

Jak widać zdrada małżeńska jest w istocie zerwaniem jedności małżonków. Zgodnie ze słowami Pana Jezusa strona zdradzona ma prawo przyjąć do wiadomości, że rozwód stał się faktem.

III. Dopuszczalność separacji

Czasami okoliczności życiowe zmuszają małżonka do odejścia. Przykładem takich okoliczności jest mąż hazardzista, który zadłuża rodzinę, aby móc grać w kasynie, albo alkoholik stosujący przemoc wobec żony i dzieci. Jeśli okoliczności życiowe u boku małżonka stają się nie do zniesienia, wówczas może się zdarzyć, że strona poszkodowana odejdzie dla bezpieczeństwa własnego, ale też bezpieczeństwa dzieci. Dlatego Apostoł Paweł poucza:

Tym natomiast, którzy już wstąpili w związek małżeński, nakazuję nie ja, ale Pan: Żonie nie wolno odchodzić od męża, a jeśli już odejdzie, niech pozostanie niezamężna albo niech pojedna się z mężem. Tak samo mąż niech nie odchodzi od żony. (1 Koryntian 7,10-11)

Po odseparowaniu się od oprawcy kobieta powinna pozostać niezamężna do końca życia jej lub byłego męża.

IV. Brak prawa do powtórnego małżeństwa

Chociaż Pismo Święte pozwala pogodzić się z faktem rozwodu i przewiduje instytucję separacji, to jednak nie daje prawa do zawarcia powtórnego małżeństwa.

Osoba skrzywdzona, opuszczona lub zdradzona, powinna wytrwać w samotności. Również poślubienie osoby opuszczonej lub zdradzonej, jest nazywane przez Biblię cudzołóstwem.

Każdy, kto porzuca żonę i żeni się z inną, cudzołoży; i kto poślubia oddaloną przez męża, też cudzołoży. (Łukasza 16,18)

Również Apostoł Paweł w cytowanym powyżej fragmencie nakazuje: niech pozostanie niezamężna albo niech pojedna się z mężem.

V. Inne względy

Osoba, która opuściła lub została opuszczona przez małżonka, a następnie wstąpiła w kolejny związek małżeński, by być wierną Bożym przykazaniom, powinna co do zasady opuścić swojego partnera i resztę życia przeżyć w samotności.

Istnieją jednak słuszne względy, z powodu których jest to niemożliwe. Przykładem może na przykład fakt, że w drugim związku urodziły się już dzieci. Małoletnie dzieci mają prawo do obojga rodziców, dlatego praktyka rozrywania tego rodzaju związku wydaje się być niestosowna.

Innym przykładem słusznego względu jest podeszły wiek lub niepełnosprawność drugiego małżonka.

W każdym z tych przypadków, mimo utrzymania formy małżeństwa, należy powstrzymywać się od współżycia seksualnego z drugim partnerem, przynajmniej do czasu, gdy pierwszy mąż/żona żyją.

VI. Stosunek do osób rozwiedzionych

Stosunek chrześcijan do osób rozwiedzionych powinien być różnoraki:

Chrześcijanin, który inicjuje rozwód, powinien zostać upomniany, a jeśli nie zmieni swojego postępowania, wyłączony ze zboru.

Chrześcijanin, który został opuszczony, zdradzony lub zmuszony do separacji powinien zostać przez zbór otoczony opieką duszpasterską, wsparciem i modlitwą.

Osoba wyrażająca chęć przyłączenia się do zboru powinna mieć uregulowaną sytuację rodzinną, to znaczy:
- Inicjator rozwodu powinien podjąć próbę powrotu do małżonka, którego opuścił.
- Osoba żyjąca już w drugim związku małżeńskim, winna ten związek uznać za nieważny, a następnie opuścić swojego konkubenta, chyba że się nim opiekuje lub wspólnie z nim wychowuje małoletnie dzieci.

Należy się też upewnić, czy rozwiedzeni chrześcijanie lub osoby przygotowujące się do chrztu, wywiązują się należycie ze swoich zobowiązań alimentacyjnych.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org









czwartek, 20 września 2018

Kim są święci, o których mówi św. Paweł w 1 Liście do Tesaloniczan 3,13?

Pytanie od naszej czytelniczki: Kim są święci, o których mówi św. Paweł w 1 Liście do Tesaloniczan 3,13?

W 1 Liście do Tesaloniczan Apostoł Paweł opowiada o powrocie Pana Jezusa. Mówi wówczas, że przyjdzie on w otoczeniu "świętych":

Niech Pan umocni wasze serca, abyście byli nienaganni w świętości wobec Boga, naszego Ojca, gdy przyjdzie nasz Pan, Jezus, w otoczeniu swoich świętych. (1 Tesaloniczan 3,13)

Sam Apostoł Paweł nie objaśnia, o kim mowa. Mówi po prostu o świętych. Mianem świętego lub świętych w Biblii określa się: samego Boga, aniołów oraz chrześcijan. W tym przypadku najprawdopodobniej chodzi o aniołów lub o zmarłe dusze chrześcijan, lub o jednych i drugich.

W Starym Testamencie aniołowie są określani mianem świętych co najmniej kilka razy: w Hioba 15,15; Psalmie 89,6.9; Amosa 4,2.

W Ewangelii według Mateusza 24,31 czy na przykład w w Ewangelii według Łukasza 12,9 autor podaje, że Jezus powróci w towarzystwie aniołów. Również Apostoł Paweł pisze o aniołach towarzyszących Jezusowi w czasie paruzji, np. w 1 Tesaloniczan 4,16.

Apostoł Paweł nazywa chrześcijan świętymi wielokrotnie, np. w Rzymian 1,7. Nigdy jednak nie nazywa świętymi aniołów. W 2 Liście do Tesaloniczan  1,10 święci to już bez wątpienia chrześcijanie.

Istotą przesłania fragmentu nie jest jednak objaśnienie ponad wszelką wątpliwość, z kogo będzie się składał orszak towarzyszący Panu Jezusowi w czasie Jego paruzji, lecz uzmysłowienie mieszkańcom Tesalonik konieczności uświęcania się, aby przygotować się na spotkanie z Jezusem.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org


piątek, 14 września 2018

Czy Kościół będzie zabrany z ziemi przed wielkim uciskiem?

Pytanie jednej z naszych czytelniczek: W Objawieniu jest podane, że Jezus przyjdzie z Kościołem, jeśli tak to w jakim celu przyjdzie z Kościołem? Czy Kościół będzie zabrany z ziemi przed wielkim uciskiem?

Kiedy Pan Jezus wstępował do nieba, aniołowie wypowiedzieli słowa pełne nadziei dla wszystkich obserwatorów tego wydarzenia:

Uporczywie wpatrywali się w niebo, gdy On odchodził. Wtedy stanęli przy nich dwaj mężczyźni ubrani na biało i powiedzieli: „Galilejczycy, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Jezus został wzięty spomiędzy was do nieba, ale przyjdzie tak samo, jak Go widzieliście idącego do nieba”. (Dzieje 1, 10-11)

Są to słowa nadziei i pociechy dla wszystkich cierpiących i doświadczających niesprawiedliwości w tym świecie. Możemy mieć bowiem pewność, że Pan Jezus powróci i zaprowadzi Boży ład i porządek.

Niestety nie wiemy, kiedy nastąpi ten powrót. Wszelkie spekulacje kończyły się, kończą i będą się kończyć zupełnym fiaskiem:

Odpowiedział im: „Nie możecie znać czasu ani chwili, które zastrzegł sobie Ojciec. (Dzieje 1,7)

Nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieć, kiedy Pan Jezus powróci. Choć jednak nie wyczytamy z Pisma Świętego, kiedy powróci Pan Jezus Chrystus, to jednak możemy poznać to, co zostało nam w Biblii objawione o powrocie Pana i wydarzeniach, które temu powrotowi będą towarzyszyć.

W pierwszej kolejności Pan Jezus wzywa nas do czujności. Skoro bowiem nie znamy daty powrotu Pana Jezusa, musimy być przygotowani na Jego przyjście zawsze:

Dlatego czuwajcie, bo nie wiecie, którego dnia przyjdzie wasz Pan! Zważcie na to, że gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy przyjdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby mu włamać się do swego domu. Dlatego też i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, kiedy się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie. (Mateusza 24,42-44)

Oczekując na przyjście Pana Jezusa nie mamy co liczyć na to, że stan ludzkości ulegnie w tym czasie poprawie. Przeciwnie, Pan Jezus zapewnił nas, że z biegiem czasu upadek moralny ludzi się pogłębi. Upadek ten będzie się wyrażał między innymi w rozkładzie życia społecznego, religijnego i politycznego:

A gdy siedział na Górze Oliwnej, podeszli do Niego uczniowie i pytali na osobności: „Powiedz nam, kiedy to nastąpi i jaki będzie znak Twojego przybycia i końca świata?”. Jezus im odpowiedział: „Uważajcie, żeby was ktoś nie oszukał. Wielu bowiem przyjdzie w moim imieniu, mówiąc: «Ja jestem Chrystusem». I oszukają wielu. Gdy usłyszycie o wojnach i dotrą do was wieści z wojen, uważajcie! Nie dajcie się tym zastraszyć. Musi się bowiem to wydarzyć, ale to jeszcze nie koniec. Naród wystąpi przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Nastanie głód i w różnych miejscach będą trzęsienia ziemi. Ale to będzie dopiero początek udręki. Będą was uciskać i zabijać. Z powodu mojego imienia będą was nienawidzić we wszystkich narodach. Wielu się wtedy załamie. Będą na siebie donosić i zapanuje nienawiść. Pojawi się też wielu fałszywych proroków, którzy niejednego zwiodą. Ponieważ spotęguje się nieprawość, w wielu osłabnie miłość. Lecz ten, kto wytrwa do końca, będzie zbawiony. A Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi na świadectwo dla wszystkich narodów. I wtedy nastąpi koniec. (Mateusza 24,3-14)

Kulminacyjnym momentem owego kryzysu będzie nastanie niejakiego antychrysta, zwanego w Piśmie również niegodziwcem, który dopełni spustoszenia w sferze religijnej, obyczajowej i społecznej:

Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aż do czasu, w którym się objawi. Tajemnica nieprawości już bowiem działa. Wystarczy, że ustąpi ten, co powstrzymuje jej działanie, a objawi się niegodziwiec, którego Pan Jezus zniszczy tchnieniem swoich ust i zgładzi majestatem swego przyjścia. A przyjście niegodziwca będzie jak działanie szatana w całej mocy wśród znaków i fałszywych cudów. Zwiedzie on wszelką nieuczciwością tych, którzy są na drodze do zagłady, ponieważ nie umiłowali prawdy prowadzącej do zbawienia. Dlatego Bóg pozwoli, aby zostali oni oszukani i uwierzyli kłamstwu. I tak będą osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz woleli postępować nieuczciwie. (2 Tesaloniczan 2,6-12)

Zamęt i cierpienie, jakiego dozna w tym czasie ludzkość nie może być porównana do żadnego wydarzenia z przeszłości. Dlatego okres ten będzie nazywany wielkim uciskiem. Okres ten nie będzie trwał jednak wiecznie. Pan Jezus powróci, pokona antychrysta, wymierzy sprawiedliwość bezbożnym i ustanowi Królestwo, czyli przestrzeń, w której obowiązuje Boży ład i porządek:

Wówczas ujrzałem niebo otwarte: Oto biały koń! Jego Jeździec nazywa się Wierny i Prawdziwy, On sądzi i walczy sprawiedliwie. Oczy Jego płoną jak ogień, a na głowie ma liczne diademy oraz wypisane imię, którego nie zna nikt poza Nim. Ubrany jest w szatę zabarwioną krwią i na imię ma „Słowo Boga”. A towarzyszy Mu wojsko niebieskie na białych koniach, ubrane w biały, czysty bisior. Z Jego ust wychodzi ostry miecz, aby pobił nim narody. On sam będzie je pasł laską żelazną. On też wyciśnie w tłoczni wino zapalczywego gniewu Boga Wszechmocnego. Na Jego szacie i biodrze jest wypisane imię „Król królów i Pan panów!”. (Apokalipsa 19,11-16)

W XIX wieku nastąpił prawdziwy wysyp różnych sekt i odłamów chrześcijaństwa. Jednym z przywódców tych nowych ruchów religijnych był niejaki Edward Irving, wykluczony za herezję duchowny Kościoła prezbiteriańskiego. Zafascynował się on proroctwem wygłoszonym przez młodą dziewczynę, członkinię jego sekty, Margaret McDonanald. Swoje późniejsze przemyślenia zawarł w artykule opublikowanym w roku 1830. Jakiś czas później naukę Irvinga przejął i rozwinął John Nelson Darby. Od tego czasu naukę Irvinga zwie się pretrybulacjonizmem lub darbyzmem.

Upraszczając sprawę, pretrybulacjonizm zakłada, że Kościół zostanie zabrany z Ziemi przed, a nie po, wielkim uciskiem. Akt ten dokona się w formie sekretnego pochwycenia. Pretrybulacjoniści uzasadniają swoje poglądy odwołując się do następujących argumentów z Pisma Świętego:

Pierwszym fragmentem są słowa Pana Jezusa, które wypowiedział On do Kościoła w Filadelfii:

Ponieważ wytrwale strzegłeś mojego słowa, Ja też będę cię strzegł w godzinie próby, która dosięgnie całą ludzkość i wypróbuje mieszkańców ziemi. (Apokalipsa 3,10)

Zdaniem darbystów, fragment ten zapewnia chrześcijan o uchronieniu ich przed próbą. Wszelako, Pan Jezus nie mówi o uchronieniu przed próbą, lecz o ochronie w godzinie, czyli w czasie próby. Próba więc nastąpi, lecz Jezus będzie się wówczas troszczył o swój Kościół.

Drugim argumentem, jaki jest stawiany, jest to, że w Apokalipsie w pierwszych trzech rozdziałach słowo "Kościół" pojawia się bardzo wiele razy. Potem, gdy Księga opisuje czas wielkiego ucisku, słowo "Kościół" nie występuje, by pojawić się dopiero w ostatnich rozdziałach. Choć jednak słowo "Kościół" nie pojawia się w środkowych rozdziałach Apokalipsy, to jednak mowa tam o prześladowaniu "świętych" (Apokalipsa 13,7). Świętymi zaś na kartach Nowego Testamentu byli nazywani właśnie chrześcijanie. W tym przypadku darbyści odpierają zarzut, mówiąc, że najprawdopodobniej po pochwyceniu Kościoła jacyś ludzie nawrócą się w czasie wielkiego ucisku, i to o nich jest mowa w Apokalipsie 13,7. Jednak czy troska Jezusa o swój Lud ma polegać na tym, że jednych uratuje przed wielkim uciskiem, a innych wystawi na jego pastwę?

Trzeci argument za sekretnym pochwyceniem Kościoła przed wielkim uciskiem ma wypływać z 1 Listu do Tesaloniczan:

Bowiem sam Pan zstąpi z nieba na wezwanie, na głos archanioła i dźwięk trąby Bożej. Wówczas ci, którzy umarli w Chrystusie, powstaną pierwsi. Potem my, pozostawieni przy życiu, wraz z nimi będziemy porwani w obłoki, w powietrze, na spotkanie Pana. I tak zostaniemy z Panem na zawsze. Tymi słowami pocieszajcie jedni drugich. (1 Tesaloniczan 4,16-17)

Apostoł nakazuje nauką o pochwyceniu "pocieszać jedni drugich". Aby słowa te miały być pociechą, zdaniem darbystów muszą zakładać domyślnie wybawienie słuchaczy od wielkiego ucisku. Ale po pierwsze, czy chrześcijanie nie mają się radować również w czasie prześladowań, tak jak robili to apostołowie, a po drugie, czy radość ma nie wypływać przede wszystkim z faktu zmartwychwstania i obcowania świętych?

Inną ciekawym pytaniem, które można postawić, jest wątpliwość, po co komu "dźwięk trąby Bożej", skoro pochwycenie to ma być sekretne? Wszak trąba jest instrumentem sygnalizacyjnym, mającym raczej zwracać uwagę świadków na jakieś wydarzenie.

Podsumowując: Uważamy, że zasadniczym problemem jest to, że żaden z autorów biblijnych nie przedstawia chronologii czasów ostatecznych na osi czasu. Chrześcijanie dysponują jedynie wyrywkami z poszczególnych ksiąg, które często są obrazami symbolicznymi i poetyckimi, a ich zasadniczym celem nie jest precyzyjny reportaż przyszłych wydarzeń, ale pocieszenie i dodanie otuchy prześladowanym. Ta trudność połączona z nadmiernie rozbudzoną ciekawością niektórych skutkuje taką mnogością różnych tez i poglądów.

Dlatego naukę o pochwyceniu Kościoła przed wielkim uciskiem, z powodu:

1. późnego jej opracowania (dopiero XIX wiek);
2. słabych podstaw biblijnych;
3. powszechnego przekonania chrześcijan w czasach poapostolskich o uczestnictwie Kościoła w wielkim ucisku;

uważamy za do tej pory nieudowodnioną, a co za tym idzie za nieobowiązującą współczesnych chrześcijan.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org


sobota, 25 sierpnia 2018

Jakie są zasady interpretacji Pisma Świętego?

W Polsce zarejestrowanych jest ponad sto kościołów i związków wyznaniowych. Ruchy te różnią się między sobą wierzeniami i praktykami. Co zabawniejsze, niemal wszystkie deklarują, że swoją wiarę opierają na Biblii. Więc: jak to możliwe, że czytając tę samą księgę, można dojść do tak wielu odmiennych od siebie wniosków?

Otóż problem polega na tym, że tekst Biblii, podobnie jak każda inna wypowiedź, domaga się interpretacji. Wnioski do jakich ludzie dochodzą w trakcie interpretowania Pisma Świętego, zależą natomiast od metod, które zostały przyjęte na samym początku.

Wiem. Może to wydawać się niektórym z was trochę zawiłe, jednak zapewniam, że niebawem wszystko się wyjaśni. Aby zobrazować wam, co mam na myśli, posłużę się przykładem: fragmentem pochodzącym z 20 rozdziału Apokalipsy św. Jana:

(1) Następnie zobaczyłem anioła zstępującego z nieba, który trzymał w ręku klucz do otchłani i ogromny łańcuch. (2) Chwycił on smoka, dawnego węża, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. (3) Gdy wrzucił go do otchłani, zamknął ją i położył na niej pieczęć, aby smok nie zwodził już narodów, aż upłynie tysiąc lat. Potem ma być na krótki czas wypuszczony. (4) Zobaczyłem też trony. Tym, którzy na nich zasiadali, dano władzę sądzenia. Ujrzałem również dusze ściętych z powodu świadectwa Jezusa i słowa Bożego, którzy nie oddali pokłonu bestii ani jej obrazowi i nie przyjęli znaku na swoje czoło lub rękę. Ożyli oni i królowali z Chrystusem przez tysiąc lat. (5) A pozostali zmarli nie ożyli, dopóki nie minęło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie. (6) Szczęśliwy i święty ten, kto weźmie udział w pierwszym zmartwychwstaniu. Nad takimi druga śmierć nie ma władzy. Będą oni kapłanami Boga i Chrystusa. Będą też z Nim królować przez tysiąc lat. (Apokalipsa 20,1-6)

Konkretne pytanie jednego z naszych kursantów - Danuty - na temat powyższego fragmentu brzmi tak: Czy tysiącletnie panowanie Jezusa opisane w Apokalipsie należy rozumieć dosłownie czy symbolicznie? Na jakiej podstawie mamy ten rozdział traktować symboliczne? 

Otóż to! Co należy zrobić, aby mieć pewność, czy właściwie rozumiemy czytany fragment? Czy kiedy Jan pisze o tysiącletnim królestwie Pana Jezusa, to ma na myśli, że Pan Jezus zstąpi na ziemię, aby zostać tu królem i panować przez dosłownie tysiąc lat? A może Apostoł Jan chce nam powiedzieć, że wszelkie przeciwności życiowe, których doświadczasz, przeminą, gdy Pan Jezus powróci, a Jego panowaniu nie będzie końca, gdyż tysiąc lat to symbol wieczności? Zastanówmy się nad tym przez chwilę.

Wyjaśnianie tekstu Pisma Świętego nazywamy egzegezą. Podejmując się egzegezy dowolnego fragmentu Biblii nie możemy robić tego według własnego uznania. Apostoł Piotr mówi bowiem:

....żadnego proroctwa w Piśmie nie można wyjaśniać według własnego uznania... (2 Piotra 1,20)

Muszą być zatem jakieś reguły, którym bycie posłusznym sprawi, że zrozumiemy dany fragment biblijny we właściwy sposób. Postaram się najważniejsze z tych reguł wymienić w niniejszym artykule.

Zasada 1

W Ewangelii według Mateusza Pan Jezus kieruje do saduceuszy następujące słowa:

(29) Jezus odpowiedział: „Błądzicie, bo nie znacie ani Pisma, ani mocy Bożej. (Mateusza 22,29)

Słowa te oznaczają, że właściwe zrozumienie Pisma Świętego uzależnione jest od poznania mocy Bożej, czy Ewangelii o Panu Jezusie Chrystusie. Właściwy wgląd w znaczenie danego fragmentu biblijnego może mieć bowiem tylko ten człowiek, który trwa w wierze w Pana Jezusa oraz jest napełniony Duchem Świętym, który świeca jego umysł. 
Jest wielu wykształconych ludzi, którzy mimo ogromnej wiedzy encyklopedycznej nie posiadają mądrości, która umożliwiłaby im dotarcie do właściwego sensu Pisma Świętego.

Zasada 2

Okazuje się jednak, że nawet najufniejsza wiara może nie wystarczyć. Apostoł Piotr pisze w jednym ze swoich listów o tekstach, których autorem jest Apostoł Paweł:

(16) Pisze o tym we wszystkich listach, gdy porusza te sprawy. Są w nich jednak pewne rzeczy trudne do zrozumienia, które – podobnie jak inne Pisma – ludzie niedouczeni i słabej wiary przekręcają na własną zgubę. (2 Piotra 3,16)

Widzimy zatem, że do właściwego zrozumienia Biblii prócz wiary potrzebna jest wiedza. Piotr bowiem wskazuje na niebezpieczeństwo przekręcania znaczenia Biblii przez ludzi niedouczonych. Aby uniknąć tej pułapki, konieczne jest przyswojenie sobie niezbędnej porcji wiedzy biblijnej. W pierwszej kolejności warto na przykład zaznajomić się z realiami czasów, w których powstawało Pismo Święte, przyswoić sobie reguły języka, w którym zostało spisane itd.

Zasada 3

Członkowie zboru w Koryncie doszli do błędnych przekonań na temat darów Ducha Świętego i sposobu ich używania. Na domiar złego byli święcie przekonani co do swoich racji. Apostoł Paweł w jednym ze swoich listów zadaje im pytanie:

(36) W końcu czy to od was wyszło słowo Boga? Czy tylko do was przybyło? (1 Koryntian 14,36)

Co to oznacza dla nas dzisiaj? Otóż, jeśli po 2 tysiącach lat chrześcijaństwa zrozumiem jakiś fragment biblijny w taki sposób, w jaki nikt wcześniej go nie rozumiał, wówczas mogę założyć, że prawie na pewno uległem zwiedzeniu. Czy Pismo Święte ode mnie pochodzi? Albo czy Pismo Święte tylko do mnie dotarło? Odpowiedź na to pytanie retoryczne może być tylko jedna: nie. Kościół nie narodził się ani dziś, ani sto lat temu. Dzięki łasce Boga istnieje on już od 20 stuleci. Zanim więc kategorycznie wypowiem się w jakiejś kwestii doktrynalnej, winienem sprawdzić, co na ten temat sądzili inni bracia żyjący przede mną. Jeśli się okaże, że dana nauka nie była obecna w nauczaniu zwłaszcza wczesnego Kościoła czasów apostolskich i poapostolskich, wówczas najprawdopodobniej jest ona wynikiem błędnej interpretacji Biblii.

Zasada 4

W Psalmie 14 zapisane są słowa: "Nie ma Boga!"

Z pewnością słowa te mogą spodobać się wszystkim ateistom. Niektórzy z nich być może uznają, że wreszcie znaleźli koronny dowód na nieistnienie Boga. Jeśli ktoś z was tak pomyślał, pewnie poczuje rozczarowanie, gdy dowie się, że całe zdanie brzmi:

Nierozumny myśli sobie: „Nie ma Boga!”.

Powyższy przykład to niezbity dowód, że posługując się wersetami wyrwanymi z kontekstu, można "na podstawie Biblii" udowodnić absolutnie każdy wytwór ludzkiej jaźni. Aby uchronić się przed tym, jakże tragicznym, błędem, wersety biblijne należy zawsze interpretować w ich kontekście.

I tak:
- Na początku czytamy całe zdanie.
- Następnie czytamy cały rozdział.
- Następnie czytamy całą księgę, na przykład Apokalipsę.
- W końcu staramy się zrozumieć ową Księgę w kontekście nauczania całego Pisma Świętego.

Oznacza to konieczność udzielenia odpowiedzi na następujące pytania:
- Kto jest autorem tekstu?
- Do kogo skierowana jest wypowiedź?
- Jaki był cel napisania tekstu?
- Jaki był cel napisania całej Księgi?

Aby odczytać właściwy sens analizowanego tekstu, niezbędne jest również wypisanie wszystkich fragmentów Pisma Świętego, które poruszają zasadniczy temat owego tekstu. 

Wniosek

A zatem, wracając już do głównego wątku: jak postąpić, aby we właściwy sposób zrozumieć 20 rozdział Apokalipsy traktujący o tzw. tysiącletnim panowaniu Pana Jezusa?

Prześledźmy to krok po kroku, korzystając z wyżej wymienionych zasad:

1. Zgodnie z zasadą nr 1 należy upewnić się, że nasza więź z Bogiem jest bliska i głęboka, a nasz umysł jest oświecony przez Ducha Świętego. Egzegezie Pisma Świętego winna zawsze towarzyszyć modlitwa, zawierająca prośbę o prowadzenie Boże.

2. Zgodnie z zasadą nr 2 powinniśmy przyswoić sobie literaturę dotyczącą tematu, który próbujemy zgłębić. Mogą to być słowniki biblijne oraz komentarze, a także książki poświęcone historii i kulturze danej epoki.

3. Zgodnie z zasadą nr 3 należy zbadać, co na dany temat sądzili chrześcijanie żyjący w czasach apostolskich i poapostolskich, a także wielcy reformatorzy kościoła, zwłaszcza ci, którzy pozostawili po sobie znaczną spuściznę: Luter, Kalwin, Zwingli, Łaski i wielu innych.

4. Zgodnie z zasadą nr 4 należy:

   - zapoznać się z literaturą apokaliptyczną bliskiego wschodu do 1 wieku po Chrystusie;

   - zapoznać się z literaturą apokaliptyczną Starego Testamentu i poznać rabinistyczne interpretacje tych tekstów.

   - poznać kod kulturowy czasów, w których powstał omawiany tekst Apokalipsy św. Jana.

   - wypisać wszystkie fragmenty Pisma Świętego, który mówią o Królestwie Bożym i panowaniu Pana Jezusa.

Tak wyposażeni możemy przystąpić do wyciągania wniosków na zadany temat. 

Oczywiście ktoś w tym momencie odpowie: ależ, czy cały ten skomplikowany proces jest potrzebny? Owszem, jest. Aby wam to uzmysłowić, pozwolę sobie na odwołanie się do następującego przykładu z czasów nam współczesnych. W końcu XX wieku popularna była reklama pewnego proszku do prania, w której aktorzy wypowiadali zdanie: "Ojciec, prać?" A teraz zastanówmy się przez chwilę, czy ta reklama mogła zostać zrozumiana przez kogokolwiek, kto nie czytał "Potopu" Henryka Sienkiewicza lub nie oglądał filmu na jego podstawie? Oczywiście, że nie. Widzicie więc, że znajomość kodu kulturowego konieczne jest nawet do zrozumienia niewinnego żartu. Cóż dopiero, gdy idzie o tekst tak nam odległy, jakim jest Pismo Święte!

I tu wielu z was nasunie się pytanie: a co z ludźmi, których kondycja intelektualna uniemożliwia prowadzenie tak gruntownych badań i analiz nad Pismem Świętym. Czy osiemdziesięcioletnia babinka z podstawowym wykształceniem nigdy nie dojdzie do prawdy? 

Otóż autor niniejszego artykułu uważa, że łaska Boża jest w stanie doprowadzić do prawdy osoby nieposiadające odpowiedniej wiedzy biblijnej poprzez wskazanie im właściwych nauczycieli. Jeśli zatem nie posiadasz warsztatu, który pozwoliłby ci na tak skrupulatną analizę Biblii, lecz szczerze poszukujesz i pragniesz społeczności z Bogiem, wówczas Bóg postawi na Twojej drodze pobożnych mężczyzn i kobiety, które pozwolą ci zrozumieć Pismo Święte we właściwym sposób. 

Jednak nade wszystko weź pod uwagę fakt, że łotr zawieszony na krzyżu obok Pana Jezusa, usłyszał zbawienne słowa: "Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju", mimo że nie posiadał ani zdolności, ani możliwości, by studiować Biblię. Do zbawienia wystarczy bowiem ufna wiara. Nawet jeśli Twoje zrozumienie 20 rozdziału Apokalipsy będzie niepełne, możesz cieszyć się wspaniałą relacją z Bogiem tak teraz, jak i w wieczności. Możesz mieć również pewność, że niezależnie od Twojej wiary, Bóg i tak wszystko uczyni właściwie i we właściwym czasie. Skupiaj się zatem na pogłębianiu swej ufności do Boga, a On z pewnością będzie Cię prowadził. Być może da Ci z czasem również właściwe zrozumienie trudnych fragmentów Pisma Świętego.

Być może Szkoła Biblijna "Hosanna" okaże się narzędziem w ręku Bożym, które pomoże ci osiągnąć ten cel.

----------
Słuchaj biblijnego podcastuwww.j1213.org/podcast

Chcesz poznać Pismo Święte?
Bezpłatny kurs biblijny przez Internet: www.j1213.org

Chcesz zadać pytanie, na które odpowiemy na tym blogu?
Napisz: pytania@j1213.org